piątek, 3 maja 2019

Wodna waga laboratoryjna — ciekawy bodziec uruchamiający myślenie

Jakieś trzydzieści lat temu dotarło do mego mikrorozumku, że chyba najpowszechniej występujący na naszej planecie związek chemiczny, czyli woda, ma przecież stały ciężar, bo litr wody waży kilogram, a jeden mililitr odpowiada jednemu gramowi (pomijam tu nic nie wnoszące deliberacje uniwersyteckie dotyczące minimalnej i "ultraułamkowej" zmiany ciężaru właściwego wody w funkcji zmiany temperatury czy ciśnienia). Miałem wówczas w piwnicy nad warsztatem zawieszoną prostą "samorobną" wagę laboratoryjną, gdzie na szalce odważnikowej (zrobionej zresztą ze szklanej pokrywki od słoika Wecka) kładłem takie zwykłe apteczne strzykawki jednorazowe, które wcześniej napełniałem wodą do odpowiedniego poziomu, czyli do odpowiedniej kreski na podziałce (np. 7 mililitrów odpowiadało 7 gramom, 20 mililitrów 20 gramom itd.). Wszystko było oczywiście odpowiednio starowane i skalibrowane, więc odczyty były jak najbardziej miarodajne.

Kilka tygodni temu natrafiłem na niezmiernie ciekawy materiał z baaardzo starożytnego wydania "Młodego Technika", który również wykorzystuje wodę, choć tym razem już bardziej w oparciu o prawo Archimedesa i hydromechanikę w ogólności:


 źródło: Młody Technik 7/1958



Myślę, że zainteresuje to niejedną żądną wiedzy i praktyki osobę, bo taką wagę można przecież wykonać w oparciu o bardziej współczesne materiały.

dalsze możliwości

Życzę miłego koncypowania!

(Marcin Perliński)

niedziela, 21 stycznia 2018

Siarczyście czysto i głośno grające tranzystorowe refleksowe głośnikowe radyjko na fale długie by Marcin Perliński

Jak sam tytuł posta wskazuje. Polecam wszystkim, którzy nie chcą być młotem.


opracowanie: Andy Collinson, Robert Kucera (OK2UWQ), Alek Myslik   modyfikacja/ulepszenie: Marcin Perliński
 
wykonanie/filmik: Marcin Perliński   
wszystko tutu (schemat itd.): https://yadi.sk/d/fKwNOXtp3ReVtf 

Aha, diody Zenera 3.3 V nie wstawiałem (choć pewnie byłoby to zalecane). Głośnik dajemy w miarę możliwości jak największy gabarytowo (z dużą powierzchnią membrany i jak najmasywniejszym koszykiem). Może też być szesnastoomowy. Na płytce zostawiłem sobie już wolne miejsce do zamocowania anteny ferrytowej. Potencjometru montażowego (nie mylić z osiowym do regulacji siły głosu) do korekcji czułości/sprzężenia refleksowego - o wartości 100 kilo - akurat nie miałem, więc wstawiłem 200 kilo. U mnie ten potencjometrek montażowy nie wnosi akurat dużych zmian jakości odbioru.


 
  zapasowy link z możliwością pobrania 
zwojów możesz spokojnie dać mniej, np. 90 zwojów ---> dzięki temu karkas nie będzie paskudnie wystawał poza obręb pręta ferrytowego, a i tak nastroisz się na 225 kHz przesuwając pręt ferrytowy w karkasie

 
 Osoby chcące zbudować coś podobnego niech pamiętają proszę o fakcie, że 8 amperogodzin przy mało starannym montażu i/lub bez małego szklanego rureczkowego bezpiecznika topikowego to REALNE ryzyko niezłego pożaru lub soczystego smrodu dymiących się kabli i plastików, bo chwilowy / początkowy / zwarciowy prąd oddawany będzie imponujący.  


  
 Życzę radochy z budowy oraz użytkowania.


Marcin Perliński
     

sobota, 13 stycznia 2018

Armia, dywizja, pułk, batalion, kompania, pluton, drużyna – z czym to "się je" oraz ile toto może mieć ludzi


Typowa struktura hierarchiczna oraz liczebna sił zbrojnych


armia – zazwyczaj od 4 do 6 dywizji (od 20 000 do 90 000 żołnierzy)
dywizja – od 3 do 7 pułków (od 5 000 do 15 000 żołnierzy)
pułk – od 3 do 5 batalionów (około 2 000 żołnierzy)
batalion – zazwyczaj 4 kompanie (około 400-600 żołnierzy)
kompania – od 3 do 4 plutonów, około 100 żołnierzy
pluton – od 2 do 5 drużyn, około 20-30 żołnierzy
drużyna (= działon, sekcja, itp.) – od 6 do 10 żołnierzy


Uwaga! Powyższe zestawienie należy traktować jako podstawowy i przybliżony podział strukturalny, typowy dla większości armii świata. Nie oznacza to jednak, że w praktyce nie mogą pojawiać się mniejsze lub większe odstępstwa od ogólnie przyjętych struktur i liczebności.

Mogą również istnieć struktury pośrednie, np. korpusy, które obejmują kilka dywizji, a nawet brygady (będące formą pośrednią między pułkiem a dywizją), względnie zgrupowania czy grupy armijne (składające się z kilku armii).


opracowanie: Marcin Perliński


pobierz jako plik PDF

piątek, 12 stycznia 2018

Сергей Михалков – Весёлый турист

Oto wierszyk szkolny z siódmej (lub ósmej) klasy prawdziwej porządnej PRL-owskiej szkoły podstawowej (u naszej rusycystki, Pani Bogumiły Zaręby, czyli w SP3 w Dzierżoniowie, rok szkolny 1984/1985 lub 1985/1986*):

* w podręczniku była nieznacznie okrojona, skrócona (= dydaktyzowana) wersja tegoż wierszyka 
 



 
Сергей Михалков

Весёлый турист

Крутыми тропинками в горы,
Вдоль быстрых и медленных рек,
Минуя большие озёра,
Весёлый шагал человек.

Четырнадцать лет ему было,
И нёс он дорожный мешок,
А в нём полотенце и мыло
Да белый зубной порошок.

Он встретить в пути не боялся
Ни змей, ни быков, ни собак,
А если встречал, то смеялся
И сам приговаривал так:

- Я вышел из комнаты тесной,
И весело дышится мне.
Всё видеть, всё знать интересно,
И вот я хожу по стране.

Он шёл без ружья и без палки
Высокой зелёной травой.
Летали кукушки да галки
Над самой его головой.

И даже быки-забияки
Мычали по-дружески: «М-му!»
И даже цепные собаки
Виляли хвостами ему.

Он шёл по тропам и дорогам,
Волков и медведей встречал,
Но зверь человека не трогал,
А издали только рычал.

Он слышал и зверя и птицу,
В колючие лазил кусты.
Он трогал руками пшеницу,
Чудесные нюхал цветы.
И туча над ним вместо крыши,
А вместо будильника - гром.
И всё, что он видел и слышал,
В тетрадку записывал он.

А чтобы ещё интересней
И легче казалось идти,
Он пел, и весёлая песня
Ему помогала в пути.

И окна в домах открывали,
Услышав - он мимо идёт,
И люди ему подпевали
В квартирах, садах, у ворот.

И весело хлопали дверью
И вдруг покидали свой дом.
И самые хищные звери
Им были в пути нипочём.

Шли люди, и было их много,
И не было людям числа.
За ними по разным дорогам
Короткая песенка шла:

«Нам путь незнакомый не страшен,
Мы смело пройдём ледники,
С весёлою песенкой нашей
Любые подъёмы легки».

И я эту песню услышал,
Приятеля голос узнал,
Без шапки на улицу вышел
И песенку эту догнал.


dodanie literki “jo”: Marcin Perliński 
 wersja PDF  

wtorek, 9 stycznia 2018

Traktorzystka Frosia oraz towarzyszka Griebiennikowa, czyli archiwalne czytanki z zajęć języka rosyjskiego z czasów późniejszego PRL-u

Licealne podręczniki do nauki języka rosyjskiego, z których pochodzą obie wspomniane w tytule charakterystyczne dla całego pokolenia czytaneczki, pojawiły się w roku 1977 lub 1978, a ostatnią generacją uczniów, która z nich korzystała, był mój rocznik, czyli "rok produkcji 1971" (początek liceum w roku szkolnym 1986/1987, a koniec w roku szkolnym 1989/1990).

Z tego rodzaju tekstami zmagaliśmy się u wybitnego i nadzwyczaj skutecznego rusycysty, śp. Pana Profesora Władysława Bąka (zwanego również Władimirem Stanisławowiczem Bąkiem) w II LO w Dzierżoniowie. 











pobierz w postaci paczuszki *.rar


Życzę wszystkim zainteresowanym miłego wspominania.

Marcin Perliński

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Bezdotykowy próbnik napięcia

Na stronie pewnego elektronika niemieckiego trafiłem na ciekawy układ - łatwy do wykonania w sam raz dla początkujących. Jest to bezkontaktowy próbnik napięcia w pobliskim kablu/kablach, urządzeniach itd. itp. Urządzenie jest zasilane z bateryjki 9V, jego wskaźnikiem jest zwykła dioda LED, ma minimalny pobór prądu (niewiele więcej niż sama dioda) i powinno działać na wyżej wspomnianej bateryjce bardzo długo (na alkalicznej odmianie "dziewięciowoltówki" pewnie laaaata całe (oczywiście, jeśli urządzenie "doposażymy" w wyłącznik, aby nie żarło tej odrobinki w spoczynku, kiedy leży sobie np. w szufladzie). Sensorem jest zwykły kawałek przewodu (kilka - kilkanaście - kilkadziesiąt centymetrów). A najważniejsze w tym czymś jest fakt, że urządzenie jest CAŁKOWICIE BEZPIECZNE, ponieważ wspomniany kabelek-wyczuwaczek nie wymaga usuwania izolacji i nie wchodzi w kontakt z obwodami 230 V (trójfazowe też obsługuje). Ma sporo zalet, bo poprawnie wykonany (i w razie potrzeby dostrojony wartością oporniczka, do którego podpięty jest sensor) jest w stanie łapać napięcie (czyli tzw. "fazę") w kablach "spod tynku", a przy braku tegoż oporniczka nawet z około 40-70 cm, co uważam jednak za przesadne podkręcenie jego możliwości).  

Oto schemat montażowy (rysuneczek mój):



Wykonanie:

Układ można montować w pajęczynkę/na jeża, na tekturce/starej karcie bankomatowej/deseczce, płytce uniwersalnej dziurkowanej (bez ścieżek), płytce uniwersalnej trawionej, płytce uniwersalnej wtykanej z kontaktami, płytce samodzielnie wytrawionej pod potrzeby projektu lub nawet wyskrobanej w surowym laminacie (tak jak to robi często Preskaler i co można znaleźć także na forum wraz z fotkami).

Układ scalony 4017 można już kupić za ok. złotówkę (cena w największym chyba polskim elektronicznym sklepie wysyłkowym, nazwy nie podaję z wiadomych względów), dioda LED (większa, oczywiście klasyczna "niemrugająca sama z siebie") kosztuje około 90 groszy (ale przecież można wymontować jakąkolwiek skądkolwiek, zwłaszcza jeśli to "skądkolwiek" jest stare, niepotrzebne i zepsute). Rezystory (oporniki, tu wystarczą najtańsze na minimalną moc) są po kilka groszy za sztukę, bateryjka 9V to koszt rzędu 5-6 zł (alkaliczna 10-12 zł), klips do baterii (nieobowiązkowy) można kupić za około 1 zł. Sumaryczny koszt nie powinien w wersji budżetowej przekroczyć kwoty 7-8 złotych (wraz z baterią). Nowy podobny próbniczek (działający na jednego małego paluszka AAA i mający dodatkowo sygnał dźwiękowy) w sklepie wysyłkowym jest za 21 zł (plus koszta wysyłki pewnie z 9 zł). Układ scalony można zainstalować na podstawce - jest wtedy mniejsze ryzyko przegrzania w czasie lutowania (o ile lutujemy) czy też zwarcia/wyłamania którejś z nóżek. Koszt takiej podstawki (szesnastonóżkowej, po 8 po każdej stronie) to kilkanaście groszy.

Układ można skalować. Normalnie wychwytuje napięcie w kablu z odległości kilku centymetrów (dioda powinna zacząć migać), przez co w niektórych przypadkach może być zbyt mało dokładny (np. jeśli badanych kabli jest kilka obok siebie). Skrócenie kabla "czujki" do skromnycch 1-2 cm powinno problem rozwiązać (można także zwiększyć wartość oporniczka 1k). Ale można także pójść w drugą stronę i oporniczek 1k usunąć i wtedy czułość zwiększymy do ponad 50 cm i przy okazji stwierdzimy ciekawe zjawisko: jeśli zbliżymy rękę do dodatniego bieguna naszej bateryjki 9V (lub do kabelka od niego odchodzącego), to dioda "mrygać" przestaje i mamy prosty układ wykrywający obecność człowieka (oczywiście układ musi być najpierw w polu działania jakiegoś pobliskiego urządzenia 230V (lub więcej), żeby samodzielnie w ich pobliżu mrugał (u mnie po zlutowaniu na stole bez oporniczka 1k od razu mrugał, bo mam lampkę, komputer i monitor CRT przed nosem). Wartość oporniczka można oczywiście również zwiększyć w celu zmniejszenia czułości (a nawet posłużyć się potencjometrem).

Mój układ kosztował mnie właściwie 0 zł (bo scalaka miałem od kumpla, bateryjkę wyjąłem z paralizatora, którego i tak nie używam, bo po co komuś zadawać ból, a resztę z demontażu starocia).

Aha, układ 4017 działa już od 3 V, więc można także zmniejszyć wartość oporniczka 470 om (chroni on 1.5 woltową diodę LED przed przepaleniem przy podłączeniu do baterii 9 V), czyli dać jakiś o proporcjonalnie (mniej więcej) mniejszej wartości (można też sobie to ustawić odpowiednio dobranym potencjometrem, np. jakimś zwykłym montażowym) i zasilać całość z bateryjki litowej 3 V, np. 2032 (która ma pojemność około 65 mAh; to jest taka bateryjka, jaka zazwyczaj podtrzymuje zegar/datownik na płycie głównej komputera) czy też porządniejszej litówki CR2354 3V (ma pojemność aż 500 mAh), dwóch paluszków 1.5 V (dużych AA lub małych AAA).

Dla diodki czerwonej o typowym apetycie na prąd rzędu 20 mA oporniczek ograniczający, który zabezpiecza ją przed przepaleniem (czy też skróceniem żywotności) w przypadku zasilania napięciem 3V to 90 om. Dla diodek w innych kolorach czy innym poborze mA czy też dla innych napięć zasilających możesz łatwo wyliczyć potrzebną wartość opornika przy pomocy jednego z dostępnych w sieci kalkulatorków, np. tego pierwszego lepszego z brzegu, jaki znalazłem:

https://www.digikey.pl/pl/resources/conversion-calculators/conversion-calculator-led-series-resistor

Jeśli ktoś wylutowywał diodę świecącą z jakiegoś starocia i nóżki jej są przez to równej długości i nie wie, która nóżka to katoda (minusowa, oryginalnie krótsza), a która anoda (plusowa, oryginalnie dłuższa), to można to rozpoznać po obudowie diody, bo od strony katody jest ona lekko ścięta, jakby zeszlifowana.

Podaję również oznaczenia barwne rezystorów, jeśli powyższy rysunek był dla kogoś mało przekonujący:

- 470 om (żółty - fioletowy – brązowy)]

- 1 kiloom = 1000 om (brązowy - czarny – czerwony)

Jeśli nie masz odpowiedniego oporniczka o wartości dokładnie takiej, jak podana na schemacie, to zawsze możesz połączyć kilka szeregowo (jeden za drugim - tak jak podoczepiane są do siebie wagony pociągu). Sumaryczny opór takiego "pociągu" odpowiada sumie poszczególnych wagonów (R1 + R2 + ...). Kod barwny rezystorów znajdziesz bez problemu w Internecie.

Jeśli masz oporniki niepasujące do schematu o wartości większej niż podana na nim, to możesz także spróbować zmniejszyć ich opór poprzez połączenie równoległe (lewe końcówki łączysz ze sobą do kupy, tak samo prawe - czyli tak jakbyś złożył ze sobą dwa patyki, kiedy chcesz je na raz złamać; wyprowadzenia będą w miejscu twoich dłoni, w których je trzymasz). Opór takiego nowo zmajstrowanego układu równoległego to (1/R1) + (1/R2) + ... , np. 2k + 2k (połączone równolegle) da nam 1 k, a 1k + 1k (także równolegle) da nam 500 om (czyli w pobliżu potrzebnych nam 470 om).

Schemat przedstawia widok układu scalonego od góry. Punktem odniesienia jest tu taki jakby wyfrezowany półokrąg/prostokąt, co widać także na rysunku (rzadziej ścięcie na rogu/brzegu "przodu" obudowy).


No to miłej zabawy i oczywiście mimo wszystko ostrożnie w pobliżu wyższych napięć.


(Marcin Perliński)


niniejszy artykuł jako plik PDF

wersja niemiecka jako plik PDF

podobny układ na 4011 lub 4093

Sygnalizator suchości, np. w doniczce






Jeden z najprostszych układów tranzystorowych na świecie. Coś idealnego dla dzieci i młodzieży, które dopiero uczą się elektroniki, a i dorosłym i bardziej doświadczonym może się przydać.

Po podłączeniu zasilania dioda LED świeci i świecić tak może nawet ładnych kilka miesięcy, bo układ jest bardzo mało "energożerny". Po zwarciu kabelków tworzących sondę (albo po zanurzeniu ich w wodzie czy też wetknięciu do doniczki z wilgotną ziemią) diodka gaśnie.

No i mamy nasz "odwrotny czujnik wilgoci", który teraz z czystym sumieniem można nazwać sygnalizatorem suchości.

Wartość potencjometru nie jest krytyczna. Wystarczy wszystko, co ma od 330 k wzwyż. Oporniczek zabezpieczający diodę LED (82 om) nie jest konieczny, jeśli użyjemy zużytych baterii (np. małych lub dużych paluszków), których łączne napięcie (połączenie szeregowe) nie przekracza 2.5 V (dotyczy większych diodek LED, bo przy tych zwykłych maleńkich trzeba bardziej uważać). Zamiast wspomnianego oporniczka ograniczającego można wstawić potencjometr 100 omowy i dowolnie regulować sobie jasność diody (w przypadku nowych pełnych baterii nie należy jednak schodzić poniżej 50 omów, bo może to skrócić czas życia diody lub nawet ją przepalić).

Typ użytego tranzystora również nie jest krytyczny. Można użyć prawie każdego dowolnego tranzystora małej lub średniej mocy o polaryzacji NPN. Od biedy można sięgnąć również po tranzystorek PNP, ale należy wówczas odwrócić bieguny zasilania i odwrotnie wpiąć diodę LED.

Elektrody należy wetknąć w ziemię możliwie jak najgłębiej (u mnie dotykają one dna doniczki). Zwykłe "gołe" druty miedziane nie są zbyt dobre, bo już po kilku godzinach wchodzą w rekcje elektrochemiczne z ziemią (osydują itd.). Użyłem dwóch ocynkowanych śledzi namiotowych o długości ok. 25 cm, które okazały się idealne w przypadku mojej dużej donicy. No i teraz moja ulubiona yucca jest porządnie nadzorowana elektronicznie.

Jeżeli elektrody nie są dobrane lub umieszczone właściwie, to może się zdarzyć, że już po kilku minutach od chwili ich wetknięcia w wilgotną ziemię dioda zacznie się słabiuteńko świecić (co widać jedynie w zupełnej ciemności). Nie trzeba tego wprawdzie traktować koniecznie jako wadę, ale chyba lepiej by było, jeśli nasz układ będzie pracował, tak jak Bóg przykazał, więc lepiej dobrać/sprawdzić elektrody, dokonać regulacji potencjometrem lub w ostateczności użyć innej diody LED o innym kolorze emitowanego światła, np. żółtej czy zielonej, które to mają wyższe napięcie przewodzenia.

Nasz detektor jest w stanie także sygnalizować suchość w sposób akustyczny, jeśli użyjemy np. buzzera na prąd stały (w handlu są już takie, które rozbrzmiewają przy 1 V). Plus buzzera podłączamy do plusa baterii, a minus do katody diodki LED.

 
Inne możliwości wykorzystania układu:

- sygnalizacja otwarcia/zamknięcia drzwi (na odpowiednio ustawionych stykach lub kontaktron na futrynie plus magnesik na drzwiach)

- przerwanie obwodu pułapki drutowej (z łatwo rwącego się drutu), w więc jako najprostsza instalacja nadzorująca teren


- spadek poziomu cieczy (wody, wina, piwa itp.)

- sygnalizacja temperatury (poprzez termistor)

- detektor światła / zmroku (fotorezystor)

itd. / itp.

W miejsce diody LED można wstawić odpowiednio dobrany przekaźnik i obsługiwać nim jakieś większe urządzenie, np. małą pompkę nawadniającą. BC547 wg mojej amatorskiej wiedzy jest w stanie wysterowywać cewki przekaźników o poborze do 100 mA. W przypadku użycia przekaźnika warto napędzać nasz układ zasilaczem stabilizowanym 3V, bo bateryjki nie wytrzymają takiego obciążenia zbyt długo.


(Marcin Perliński)


niniejszy artykuł jako plik PDF

wersja niemiecka jako plik PDF