czwartek, 16 lipca 2026

Mały foniczny amplitudowy nadajnik długo- lub średniofalowy o zasięgu do około 2 metrów

Sprawdzony koncept z radzieckiego magazynu "Radio" z roku 1974, wykonany i zaprezentowany przez Wasilija Chwostowa na podstawie porad przekazanych mu przez dziadka, Aleksandra Chwostowa.

Najpierw zastanów się, którą wersję chciałbyś wykonać. Wariant średniofalowy jest prostszy, ponieważ łatwiej zdobędziesz odpowiedni drut, zwojów jest mniej, a kondzior strojeniowy może być znacznie mniejszy (wystarczy nawet taki na 150 pF).

Polecam, ponieważ układ jest "legalny do bólu". Moskiewski Instytut Łączności testował to urządzenie i okazało się, że w odległości 3 metrów poziom zakłóceń jest pomijalnie niski.

Autor powyższej realizacji praktycznej przedstawił także alternatywny bardziej skuteczny klasyczny transformatorowy sposób modulacji (szczegóły w końcowej części filmiku).


(Marcin Perliński)


artykuł prasowy plus mirror widełny

więcej "pałera"






Trafko głośnikowe, ciut mocniejsze watowo i z rdzeniem z wyżarzonego żelaza miękkiego (na chacie całkiem samemu)

przykład wykonania (Wasilij Chwostow)

Obejrzyj cały materiał widełny (w języku zwalczanym).

Na niniejszym zablogowaniu była już mowa o samodzielnie "struganym" transformatorze głośnikowym, nawijanym ultracieniutkim łatwo rwącym się drutem DNE na kawałku pręta ferrytowego (a od biedy nawet i na najzwyklejszej śrubie z żelaza miękkiego). Problem tego rozwiązania jest taki, że aby pozyskać ultracienki drut, należałoby "rozbebeszyć" np. uzwojenie silnika krokowego jakiegoś analogowego wskazówkowego budzika kwarcowego. Innym mankamentem jest przy tym fakt, że takie "samorobne" trafko nadaje się tylko do wzmacniaczy audio mniejszej mocy. Na szczęście Aleksander Chwostow z Okręgu Leningradzkiego w Rosji zaprezentował (poprzez młodszego od siebie wnuka Wasilija) porządną alternatywę w postaci trafa głośnikowego, wykonanego całkowicie "od zera" na rdzeniu z żelaza miękkiego, pozyskanego z wyżarzonej blachy pochodzącej ze starej klasycznej konserwy. 

Uwaga!!! W polskich oraz euroskundlonych warunkach konserwy z prawdziwej blachy, zawierającej niemal czyste żelazo, są obecnie prawdziwą rzadkością, ponieważ u nas przeważają puszki ze stopu aluminium z żelazem, do których magnes "klei się" dość słabo, co oznacza, że w żadnym razie nie nadają się one na rdzeń trafa. Możesz jednak pójść do marketu spożywczego z małym magnesem i "obczaić", które produkty są jeszcze w stalowych puszkach — testuj w pierwszej kolejności mleko skondensowane, a jeśli test wypadnie negatywnie, czyli kiedy magnes nie przywrze do puszki z pełną i rozsądną siłą, to przejdź do marketu budowlanego i poszukaj czegoś z prawdziwej blachy stalowej (typu obejma, szersza opaska itp.). Alternatywnie możesz też poszukać w piwnicy jakiejś starej puszki z czasów PRL-u. 

Kiedy uzyskasz już metal oraz odpowiedni drut miedziany w izolacji emaliowanej (np. cieńszy ze starego przekaźnika, a grubszy ze zwłok silnika elektrycznego), to wszystko już będzie z górki. Ilość zwojów części pierwotnej (= "cieńszodrutowej') proponuję nieco zwiększyć w stosunku do tego, co zaprezentowano na oryginalnym filmiku oraz na wszelki wypadek wykonać kilka odczepów, z których przynajmniej jeden obowiązkowo znajdzie się dokładnie w połowie uzwojenia. Po dodaniu uzwojenia wtórnego (= "grubszodrutowego") pozostanie nam tylko zamknąć rdzeń (powstanie trafo zwijane) oraz wykonać obejmę/mocowanie.

Przyjrzyj się dokładnie materiałowi źródłowemu oraz w razie potrzeby korzystaj ze starych książek oraz danych katalogowych. Posługując się powyższym materiałem możesz także wykonywać transformatory międzystopniowe (= dopasowujące impedancję), zwłaszcza dla odbiorników lampowych, gdzie przenoszone moce sygnałów są znacznie większe w porównaniu z tym, czego wymagają konstrukcje półprzewodnikowe. 

Uwaga końcowa! Zanim zaczniesz robić własny transformator głośnikowy, upewnij się, czy nie uda się go zastąpić zwykłym sieciowym (= a w większości sytuacji można coś wykombinować bez "samorobienia"). 


Polecam!


(Marcin Perliński)


zapasek widełny




 

 

 

 

 

 

 


środa, 15 lipca 2026

Bardzo prosty, bardzo dobry, całkiem głośny trójtranzystorowy wzmacniacz audio, 400 miliwatów, poziom zniekształceń 0.4% max

0.2 V = 200 mV

Sprawdzona konstrukcja, zawsze naprawisz częściami z szuflady, a zbudujesz nawet z elektrośmieci. Tym czymś z palcem w nosie zastąpisz nawet LM386. Tranzystory wyjściowe (T2 i T3) możesz też próbować dać z grupy wysokowzmocnieniowej (BC327-40 oraz BC337-40). Wzmacniaczyk niniejszy ma "kopa" do 75dB (S/N), czyli znacznie lepiej niż LM386 w podstawowej konfiguracji wynikającej z "dejtaszita" tego scalaka. Uzyskujesz tym samym wzmacniacz ze stopniem przedwzmacniającym za jednym "zamachem".

Rezystory ćwierćwatowe, elektrolity na minimum 16 woltów (na 25 woltów byłyby jeszcze pewniejsze w działaniu i trwałości), głośnik nie mniej niż ośmioomowy o mocy wypluwczej nie mniejszej niż pół wata. Koncepcja nie wymaga radiatorów, ponieważ tranzystory wyjściowe mają spory naddatek "pancerności".

Opracował bardzo zdolny gościu, który pracował kiedyś dla AVT. Byli kiedyś kumaci konstruktorzy!


Polecam!


(Marcin Perliński)


Seria testów powtórzeniowych z "histy" na poziomie ośmioletniej szkoły podstawowej, względnie jako wstępna "zerowa rozgrzewka" dla licealistów przygotowujących się do egzaminu maturalnego w ramach tzw. „fakultetów podsumowujących” (test 1/25, Starożytny Wschód)

Pobierz test w formacie PDF.

 

Zachęcam do utrwalania wiedzy ogólnej!

 

(Marcin Perliński) 

wtorek, 14 lipca 2026

Coś w rodzaju małego zasobu encyklo (ZSRR, 1988)

Najpierw sznurek do zahostowania.

Zamiast sięgać po pełną radziecką BSE, która także była wzmiankowana na moim zablogowaniu, zawsze można posiłkować się wydaniem kompaktowym skróconym, jednotomowym (1600 stron). W końcu to tylko jeden wolumin ...

Można to więc nazwać "małą encyklopedią radziecką". Nie ma tylu haseł co BSE, ale i tak zawiera mnóstwo dobroci. 

Polecam rusycystom i nie tylko ...

 

(Marcin Perliński)

 

zapasek (DJVU)

Sprawdzony tranzystorowy uniwersalny wzmacniacz audio o mocy od jednego do trzech watów, full krzemowo, wakacje 1987

Oto schematek:

Przed wykonaniem zapoznaj się z pełnym materiałem źródłowym.

Polecam jak najbardziej!


(Marcin Perliński)


niedziela, 12 lipca 2026

Poljakow 1976, audio, realne niezbajerowane 2 waty, germanowo, głośno i czysto

 

Nietrudno skołować oryginały lub podobne zamienniki z ówczesnej epoki, a osoby ciut bardziej zaawansowane mogą pobawić się w pełne zastępowanie krzemem. Uwaga!!! Przy przeróbce całości na krzem w miejsce germanowej impulsowej półamperowej diody Д310 być może będziesz musiał wstawić dwie lub cztery krzemówki (np. jednoamperowe 1N4007 lub nawet i ciut słabsze "amperowo" 1N4148) w szeregu (= jedna za drugą). O tym, czy tak trzeba będzie uczynić, przekonasz się praktycznie i eksperymentalnie. Moja wstępna czysto teoretyczna propozycja zamiennikowania: MMBFJ176, BC550C, BD136-16 (PNP), BD135-16 (NPN), dioda według uwag powyższych, opornik 560 Ω dobrać w taki sposób, aby w punkcie spotkania się emiterów tranzystorów mocy było minus 11 wolt (= połowa napięcia zasilania).

Paczka z materiałami tutaj.

 

Polecam dinozaurom, a młodym odradzam, bo to nie dla nich. Jeśli nie ufasz radzieckim koncepcjom, to skorzystaj z tego polskiego projektu 

 

(Marcin Perliński)

 

 

 

 

 

 

sobota, 11 lipca 2026

Powielanie częstotliwości po raz kolejny, czyli sprawdzona kwarcowana pluskwa CCIR, czułe audio, zasięg do 300 metrów, siódma harmoniczna

 

Materiał źródłowy сдесь, praktyczny fork jako filmik np. tutaj. Zapasek zassiesz stądże.

Wiedza także do całkowicie legalnego wykorzystania przez licencjonowanych krótkofalowców, którzy chcieliby stworzyć coś własnego FM na pasmo dwumetrowe (lub nieco niższe). Regulaminowej radioamatorskiej szerokości kanału 12 kHz pewnie na dzień dobry nie osiągniemy, ale masakrując audio na wejściu, co da się uzyskać ... nawet mechanicznie, czyli ograniczając bardzo nieznacznie swobodę ruchów membrany w kapsule elektretowej przy pomocy niewielkiego zwitka waty, uzyskamy "z automatu" zawężenie szerokości kanału, bo prawidła Nyquista działają bezbłędnie i fiza jest czaderska oraz praktyczna. Na upartego można wejście audio poprzedzić takim oto amplifiltrem, który zawęzi audio do spektrum telefonicznego i także ograniczy szerokość nadawanego kanału do kilku kiloherców, co przekształci niniejsze ustrojstwo w nadajnik wąskopasmowy, ale to by była oczywiście opcja tylko dla najbardziej wtajemniczonych konstruktorów. Wzmiankowany amplifiltr może być także wpięty do traktu audio odbiornika, co redukuje szumy, świsty, trzaski, czyli poprawia komfort odsłuchu.

Moc PEP przedstawionego w niniejszym blogowpisie transmiterka może dochodzić do nawet kilkudziesięciu miliwatów.

Zasilacz do tego typu żuczka musi być BARDZO wysoce niskobrumowy, czyli idziesz z grubsza np. tym tropem (ewentualnie również ten koncept) lub rezygnujesz z trybu sieciowego i "karmisz" z baterii lub akumulatora/akumulatorków. Pobór prądu jest na tyle minimalny, że nawet najtańsza kaszaniasta cynkowo-węglowa bateryjka 6F22 powinna wystarczyć na prawie dobę ciągłej emisji, a alkaliczną 6LR61 nacieszymy się ze trzy/cztery razy dłużej.

Full rekomendacje!


(Marcin Perliński)


Zadziwiająco porządny dwugłośnikowy monofoniczny prosty wzmacniacz na tranzystorach germanowych

Można użyć naszych PRL-owskich tranzystorów z serii TG... (trzeci oczywiście mocniejszy "amperowo"), a nawet odważyć się zamiennikować krzemem. Lutując german trzymaj każdą nóżkę metalową pęsetą tuż przy obudowie, aby skutecznie odprowadzić ciepło i nie przegrzać.

Wadą jest bardzo duży pobór prądu, czyli (raczej) nie warto tego zasilać z baterii. Zaletą jest natomiast prostota, niskie napięcie zasilania oraz bardzo konkretna głośność.

Działający przykład możesz zobaczyć i usłyszeć tutaj


Zachęcam do eksperymentów!


(Marcin Perliński)


zapasior

Sprawdzony mocny wieloamperowy stabilizowany zasilacz symetryczny do trafa z jednym niedzielonym uzwojeniem wtórnym

Nie korzysta się z tego zbyt często. Zasilania symetrycznego wymagają zazwyczaj wzmacniacze operacyjne oraz niektóre końcówki mocy w poważniejszych urządzeniach audio oraz nieliczne specyficzne typy przetwornic napięcia. Kiedy już trzeba taki zasilacz budować, to szukamy transformatora sieciowego z dzielonym uzwojeniem wtórnym lub posiłkujemy się dwoma identycznymi trafami połączonymi szeregowo (a środkowy odczep wyciągamy z punktu, w którym są spięte). Poniższy schemat eliminuje te "schody". Na tranzystory załóż odpowiednie radiatory, o ile to będzie faktycznie konieczne, ponieważ przy mniejszych amperażach pobieranych z tego ustrojstwa nagrzewanie jest bardzo symboliczne.

rezystory ćwierćwatowe

Polecam ludziskom, którzy tego potrzebują, a pozostałej gawiedzi nie rekomenduję.

Miej na względzie kwestie bezpieczeństwa! Pierwotna strona trafa sieciowego może zabić, a układ może wywołać pożar! Sprawdź poprawne podłączenie kondensatorów elektrolitycznych, zastosuj bezpieczniki oraz koniecznie pokaż ten układ elektrykowi z uprawnieniami! Koncepcja nie nadaje się do wykonania przez współczesne dzieci oraz młodzież!

No i przerysuj schemat do kajetu!

Pamiętaj, że nasi skośnoocy bracia produkują współczesne półprzewodniki po najmniejszej linii oporu, czyli to, co wydrukowali w "dejtaszicie", od razu dziel przez dwa, a przy podejrzanie tanich elementach nawet przez trzy!


(Marcin Perliński)


piątek, 10 lipca 2026

Niemiecki → u l t r a k o n k r e t n i e → Waldemar Osterloff (1907) / Marcin Perliński (2026), LEKCJA 3

 

fragment lekcji trzeciej

plik PDF do pobrania, wersja 3

zdania 232 — 334


Polecam ludziskom, którzy nie zadowalają się tylko pobieżnym przyswojeniem języka.

 

(Marcin Perliński) 



Nadajnik średniofalowy, kilkaset miliwatów, kwarcowany, dość prosty, dość dobry

Opracował i zbudował Alosza Igonin z Niżnego Nowogrodu (u zbiegu rzek Oki oraz Wołgi).

Zasięg w mieście niewielki, przypuszczalnie kilkadziesiąt metrów faktycznie bezszumnego, głośnego i wyraźnego czystego odbioru, a poza miastem niby do 2 kilometrów, ale z mocnymi szumami (nieskazitelnie bezszumnie do około 100 metrów). Absolutnie wszystko zależy od anteny i jej dopasowania. Po dodaniu kilku szpilek uziemiających w pobliżu domu zasięg zdecydowanie wzrośnie (łączymy je do masy nadajnika). Wniosek z tego taki, że to idealna konstrukcja do zastosowań domowych i przydomowych, co ma również tę zaletę, że się tym chłopaki z UKE bez ingerencji "życzliwego somsiada" raczej sami z siebie nie zainteresują, a i prądu zużyjemy tyle, co kot napłakał, bo to zaledwie pierdziaweczka.

Tranzystory możesz wrzucić współczesne zachodnie, np. 9018 lub ciut lepszy BF240 oraz wyjściowy BD135-16

Bardziej wyczynowa antena:

Zapoznaj się z materiałem źródłowym.

Być może wiedza powyższa przyda się komuś, kto chciałby zostać licencjonowanym krótkofalowcem i budować oraz w pełni legalnie eksploatować urządzenia nadawcze dla zakresów długo- i średniofalowych (z typem emisji CW) oraz krótkofalowych z nadal dopuszczalną modulacją AM.

Polecam!


(Marcin Perliński)

 

więcej mocy na falach średnich

mniej "pałera"



czwartek, 9 lipca 2026

Superheterodyna CCIR UKF na chacie całkiem własnymi łapkami i w dodatku (prawie że) tylko na samych dyskretach


Oto jeden z cenniejszych sprawdzonych schematów, który przedstawia uproszczoną tranzystorową superheterodynę UKF (CCIR), bardzo dobrze i czysto odbierającą nawet ciut słabsze stacje i dającą się wykonać bez użycia koszmarnie trudnych do zdobycia elementów radiotechnicznych, o ile "dorwiemy" przynajmniej trochę lepszej jakości "precyzyjny" kondensator strojeniowy wyposażony w sekcję UKF (np. 20 pF) oraz kilka korpusów do nawijania obwodów pośredniej częstotliwości (10.7 MHz) z "rdzeniuszkiem pokręcuszkiem". Jeśli takich gotowych fabrycznych obwodów p.cz. nie zdobędziemy, to też tragedii nie będzie, bo osoby ciut bardziej uzdolnione manualnie mogą spróbować wykonać je całkowicie samodzielnie "od zera", a rdzenie zrobić ciasno przesuwane na bazie pręcików ferrytowych o średnicy kilku milimetrów oraz długości około 1 centymetra. Teoretycznie powinny to być pręciki z ferrytu optymalizowanego dla częstotliwości zbliżonych do użytej częstotliwości pośredniej (10.7 MHz) i o współczynniku przenikalności magnetycznej nie większym niż 3 ... 4, ale jeśli zdobędziemy nawet takie bardziej przypadkowe pospolite (od biedy nawet wydłubane z okolic magnetronu kuchenki mikrofalowej, czyli o współczynniku µ = 7 ... 13), to świat też się nie zawali i osoba myśląca i z tego "kłopotu" przecież jakoś wybrnie. Obwody pośredniej częstotliwości nie muszą (a w dwóch przypadkach nawet nie mogą) być ekranowane. Istnieje także możliwość wykorzystywania gotowych fabrycznych obwodów p.cz. 10.7 MHz, np. naszych dawnych PRL-owskich polferowskich 7x7 o oznaczeniu np. 215, przy czym jeden z nich będzie wymagał nawinięcia na nowo oraz będzie musiał być pozbawiony blaszanki ekranującej (zarówno on sam, jak i jeszcze jeden 215, który zostanie zamontowany w odległości około 1 ... 2 cm od tego pierwszego przewijanego, aby uzyskać potrzebne sprzężenie pomiędzy nimi). Uwaga! Obwody polferowskie 7x7 (np. 215) mają mniejsze wymiary i niewątpliwie nieco mniejszą dobroć "Q" od tego, co zaprezentował kolega Eflose (= autor tego projektu). Należy więc rozważyć, czy nie nawinąć ich od nowa grubszym drutem, zwiększyć ilość zwojów uzwojenia wtórnego z fabrycznych dwóch do "naszych" trzech (a w cewce L6 nawet i do pięciu) oraz zmniejszyć dystans między L6 oraz L7 z dwóch do nawet jednego centymetra. Przypominam, że L6 i L7 nie mogą mieć na sobie fabrycznych blaszanek ekranujących.

Sygnał CCIR FM jest wyłapywany przez antenę, którą może być nawet odcinek przewodu o długości np. kilkudziesięciu centymetrów i jest kierowany do wzmacniacza wielkiej częstotliwości na tranzystorze T1. Cewki L1 oraz L2 są indukcyjnościami powietrznymi o wewnętrznej średnicy 5 mm i należy je wykonać drutem miedzianym (najlepiej emaliowanym) DNE 0.5 mm lub nieznacznie grubszym, przy czym użycie fachowej "srebrzanki" CuAg byłoby jeszcze bardziej wskazane. Ilość zwojów podano na schemacie. Wzmacniacz ten ma tak dobrane indukcyjności, aby w połączeniu z pojemnością własną złącz tranzystora uwydatniać odbierany sygnał w całym zakresie CCIR (maksimum w okolicach środka tego zakresu, czyli na częstotliwości zbliżonej do 98 MHz).

Ważna uwaga dotycząca podłączania uzwojeń wtórnych filtrów pośredniej częstotliwości! Uzwojenia wtórne zazwyczaj powinno się podłączać przeciwbieżnie, czyli górny fizyczny kraniec do dolnego punktu (na schemacie), a dolny fizyczny kraniec do górnego punktu (na schemacie). Czy kolega Eflose przestrzegał tego prawidła, to nie wiem, bo może się mu "fuksło" i dobrze popodłączał lub podłączył błędnie, ale radio i tak działa poprawnie. Na wszelki wypadek po prostu spróbuj poeksperymentować w ramach samodzielnej budowy tego odbiornika. Gdybyś wykonywał cewkę L7 w wydaniu bifilarnym (= nawijanie dwoma drutami, 12 zwojów), to spróbuj zwiększyć pojemność kondensatora rezonansowego wiszącego równolegle na zewnętrznych krańcach tejże cewki z 82 do 164 pF (wydaje się mi, że to będzie być może nawet i ciut lepsze rozwiązanie, gdyż filtr nie będzie musiał pracować na pierwszej harmonicznej 21.4 MHz, a na rzeczywistej bazowej częstotliwości pośredniej 10.7 MHz), jednak zrobisz oczywiście tak, jak będziesz uważał oraz tak, żeby uzyskać dobry głośny niezniekształcony bezszumny odbiór i porządną selektywność, czyli zdolność oddzielania stacji będących na "skali UKF" bardzo nieprzyzwoicie bliziutko siebie. 

Typy tranzystorów nie są krytyczne. BC547B czy BC550B (te drugie mniej szumią) także się nadają. Diody germanowe serii AAP lub "szotki" impulsowe (np. BAT85 itp.).

Robimy WSZYSTKO według oryginalnych filmików — filmik 1, filmik 2, filmik 3, posiłkując się dodatkowo i EWENTUALNIE moimi powyższymi bohomazami, przy czym ZAWSZE należy w pierwszej kolejności przestrzegać tego, co zaprezentował i zarekomendował kolega Eflose, ponieważ mnie zawsze przecież mogło się przytrafić jakieś niedopatrzenie w ramach wykonywania rysunków oraz opisów.

Konstruktor Eflose z Niemiec słynie z tego, że układy przez niego proponowane po prostu dobrze działają.

Ocalmy od zapomnienia i przechowajmy dla przyszłych pokoleń!

Polecam ciut bardziej kumatym radiolutowaczom, którzy chcieliby zbudować swoją pierwszą w życiu względnie prostą superheterodynę UKF. Jest to koncepcja realizująca przemianę częstotliwości na zasadzie fodb + fosc, czyli oscylator (= generator lokalny, czyli heterodyna) zapiernicza w przedziale 98.7 ... 118.7 MHz.

 

Polecam!

 

(Marcin Perliński)


zapasiory widełne


środa, 8 lipca 2026

TX dolny VHF (ok. 40 MHz FM), zasięg do 300 metrów


Zasznurkowanie źródłowe plus zapasek.

Dobre, bo poziom dewiacji regulowany, czyli można nadawać głośno i względnie daleko. Typy tranzystorów bardzo niekrytyczne.

A odbiornik do tego możesz zrobić na TDA7000 lub TDA7021 (w obu przypadkach musisz je przeskalować z CCIR na 40 MHz, co łatwo osiągniesz zwiększając ilość zwojów i/lub dodając pojemność do kondensatorów rezonansowych).

Przerysuj se do kajetu!


(Marcin Perliński)


wtorek, 7 lipca 2026

Po 20 latach używania Linuksa jako głównego systemu znalazłem w końcu normalny program do rysowania z gumką i strzałkami → XPaint

Męczyłem się sakrucko w powalonym Gimpie, strzałki rysowałem w ImageJ, szybkie edycje wykonywałem w mtPaint, czasem coś próbowałem robić w Pencil2D i podobnych, a nawet odpalałem windzianego Painta poprzez Wine (a i to nie potrafił automatycznie normalnych ludzkich strzałek narysować).

Dziś się problem skończył:

 

Paczuszka dla Puppy Linuksa S15PUP64 do pobrania tutu

Jeśli korzystasz z innej dystrybucji pingwina, to najprawdopodobniej znajdziesz ten soft w swoim repozytorium, ponieważ jest dość mocno znany i rozpowszechniony.

 

Pełne rekomendacje! 

 

(Marcin Perliński) 

poniedziałek, 6 lipca 2026

HTdD → archiwalna edycja rosyjska, a wydawano ... w Polsce (PRL)

Wydawało toto po rosyjsku jedno z polskich wydawnictw państwowych i eksportowało do ZSRR, gdzie uruchomiono sprzedaż i publikacja ta cieszyła się ogromną popularnością, propagując przy okazji polską historię, kulturę, naukę oraz myśl racjonalizatorską ... wśród najmłodszych obywateli Kraju Rad. Miesięcznik ten ukazywał się w latach 1962—1990. Pewien Rosjanin zeskanował większą część roczników i udostępnił to na swojej stronie internetowej. Edycje DJVU w ciut niższej rozdzielczości są dostępne bezpłatnie. Lepszej jakości skany można zdobyć wpłacając ileś tam rubli na konto tego gościa.


 



Edycja rosyjska tylko bardzo nieznacznie różniła się od wersji polskiej — jedynie typy części elektronicznych adoptowano do radzieckich realiów, ponieważ nasze komponenty z CEMI były w ZSRR nieco trudniej dostępne (i przy okazji nieco droższe od analogicznych dyskretów krajowych).

 

Polecam! 

 

(Marcin Perliński)

zapasior 

 

 

niedziela, 5 lipca 2026

Biała klasyczna dioda LED świeci od baterii 1.5V

plus elektrolita do kolektora T2, 
minus elektrolita do bazy T1

Podobnych schematów jest bardzo wiele, jednak ten jest akurat sakrucko idiotoodporny i działa z prostymi indukcyjnościami bezodczepowymi. Dioda LED świeci już z cewkami o indukcyjności kilkuset mikrohenrów, przy czym najwyższą jasność uzyskamy używając trafkokształtnego dławika z świetlówki energooszczędnej (około 3.2 milihenra = 3200 mikrohenrów). Wpierdykując jeszcze większą indukcyjność, np. uzwojenie pierwotne jakiegoś małego transformatorka sieciowego (= tysiące milihenrów, czyli pojedyncze henry), uzyskamy powolne miganie diody LED.

Tranzystory dowolne bipolarne uniwersalne małej mocy, małej częstotliwości, ich typ nie jest krytyczny, o ile zadbamy o to, aby T1 miał polaryzację NPN, a T2 był "przeciwbieżny", czyli PNP.

Układ ostatnio przypomniał Alosza Borisow, a pierwotny schemat pochodzi z zabytkowej, radzieckiej jeszcze, edycji "Młodego Technika", czyli legendarnego czasopisma, które istnieje nadal i ma się bardzo dobrze, ponieważ Rosja programowo propaguje rozwój intelektualny swoich obywateli i nie przekształciła się jeszcze całkowicie w bananową republikę paczkomatową.


Polecam!


(Marcin Perliński)


zapasior


sobota, 4 lipca 2026

Razgawornik PL-DE, 1940, Polona udostępnia, full Public Domain, czyli полностью zdarma

Adres taki oto.

Release z podaniem wymowy, więc niektórzy mogą preferować.

Materiał niekoniecznie tylko archiwalno-historyczny, ponieważ jego przydatność w czasach współczesnych nadal jest znaczna.

 

Polecam!

 

(Marcin Perliński)

 

(rezerwowy zapasek)

piątek, 3 lipca 2026

Ted — leciutki procesor tekstu dla Linuksa, kilkanaście spellerów, RTF, PDF, PS, SVG, EPUB, HTML, 32 i 64 bity, spolszczony

Strona projektu tutu.

zapasowy mirrorek 

opis wikipedyczny (EN) 

Bardziej mu ufam niż przenośnemu Abiwordowi, ponieważ formaty RTF i HTML trzyma lepiej niż mikrosyfowy MS Word, więc powierzyłbym mu nawet i książkę czy pracę doktorską (= pod warunkiem regularnego backupowania efektów naszych bieżących wypocin), choć ma też dwa mankamenty → tabele nie mają drukowalnych krawędzi/obramowań i nie wbudowano automatycznego punktowania/numerowania. Spelling jest dawny klasyczny półautomatyczny bez czerwonego wężyka podkreślającego, ale zasuwa jak najbardziej normalnie. Do spokojnej działalności pisarskiej, naukowej, dokumentacyjnej aż nadto wystarczy, a zadziała .... nawet na starożytnym złomie sprzed dwudziestu i więcej lat.

 



 

 

Polecam szczególnie użytkownikom Puppy Linuksa, zwłaszcza w jego ubuntupochodnych odmianach (np. Fossapup czy Xenialpup), ponieważ wersja SFS działa tamże od ręki. Na slackoderywatnym Puppy Linux S15PUP64 też zaśmignie, ale trzeba ciutkę powalczyć z zależnościami (= z czym początkujący na pewno szybko sobie nie poradzą).

 

(Marcin Perliński)

czwartek, 2 lipca 2026

Niemiecki → u l t r a k o n k r e t n i e → Waldemar Osterloff (1907) / Marcin Perliński (2026), LEKCJA 2


fragment lekcji drugiej


plik PDF do pobrania, wersja 2

zdania 122 — 231

Polecam ludziskom, którzy nie zadowalają się tylko pobieżnym przyswojeniem języka.

 
 

(Marcin Perliński)