poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Podwojenie mocy nadajnika ... nie jest równoznaczne z podwojeniem zasięgu


Żeby w sposób radykalny podwoić czy poprawić zasięg nadajnika, należy zwiększyć jego moc 3 ... 5 razy (czyli średnio x4), o czym przekonało się wielu radioamatorów, którzy do swojej np. 100-watowej radiostacji "dorobili" sobie "zaledwie" 200-watowy "dopał". Wynika to po prostu z logarytmicznej charakterystyki rozprzestrzeniania się fal radiowych, podobnej nieco do tego, jak zachowuje się na przykład fala dźwiękowa w powietrzu. Nie oznacza to jednakże, że takie "zaledwie" podwojenie jest całkowicie bezużyteczne, bo nawet to "troszkę" może wystarczyć, aby poprawić charakterystykę stosunku sygnał/szum i spowodować, że zostaniemy usłyszani.

Trochę szkoda, że Wszechświat jest tak mało liniowy oraz tylko czasami "zero-jedynkowy" ...


(Marcin Perliński)

piątek, 14 kwietnia 2023

Uzwojenie bifilarne, czyli indukcyjność zniesiona do zera

Się bardzo często stosuje w krótkofalarstwie do nawijania transformatorów szerokopasmowych, balunów itd. itp. Istnieje również analogiczne uzwojenie tryfilarne o nieco innych parametrach indukcyjnych. 

Kto sprytny, to i opornik bezindukcyjny na bazie tego konceptu se wykrzesa, bo na "bezrybiu i rak ryba", czyli "jak przyjdzie ochota, to i pies kota wychrobota".


źródło: praca Pana Zenka Mendygrała "1000 słów o radiu i elektronice" (1985)


Wstawiam, ponieważ uwielbiam rysunki, które mówią więcej niż 1000 słów.


(Marcin Perliński)

Lampa naftowa zasila odbiornik radiowy bądź radiostację, czyli stara stalinowska technika w akcji

To także z mojej ulubionej pracy Pana Zenka Mendygrała "1000 słów o radiu i elektronice" (1985).

Co ciekawe dokładnie taki sam fabrycznie nowy termogenerator można było jeszcze jakieś 10 lat temu normalnie kupić w Rosji czy na Ukrainie. Obecnie tego chyba już w powyższej formie nie produkują, ale analogiczne zestawy bazujące na ogniwach Peltiera bywają oferowane w internetowych sklepach z artykułami dla survivalowców czy preppersów.




Wiem, że wielu majsterkowiczów na całym świecie podejmuje mniej lub bardziej udane próby budowania przetworników termoelektrycznych na bazie klasycznych termopar lub znacznie wydajniejszych ogniw Peltiera.

Przedstawiony na powyższej fotografii radziecki termogenerator bazował bodajże na ogniwach antymon-bizmut oraz był osadzany na kloszu specjalnej lampy naftowej bardzo dużej mocy. Napięcie było wytwarzane w przetwornicy wibratorowej, zdolnej do zasilania lampowego odbiornika radiowego lub niewielkiej radiostacji (w obu przypadkach chodziło o urządzenia bazujące na niskonapięciowych lampach bateryjnych).


(Marcin Perliński)


czwartek, 13 kwietnia 2023

Ponad 400 kilometrów z pół wata na 40 metrach, czyli z Dzierżoniowa pod Budapeszt (Székesfehérvár)

Parametry nadajnika oraz anteny opisałem już wczoraj.

Oto nagranko (13-04-2023, około godziny 15:00 czasu polskiego). Pogoda deszczowa, nieco chłodniej w porównaniu z dniem wczorajszym (9 °C).





 

 

I wygląda na to, że to jeszcze nie koniec możliwości. 


(Marcin Perliński)

Martwa strefa odbioru radiowego, czyli Pan Zenek Mendygrał objaśnia

Artykuły wikipedyczne na ten temat są napisane tak elaborowanym bełkotem, że mój mózg skapitulował. Na szczęście przypomniałem sobie o książce, którą mam na półce i na której się autentycznie wychowałem, bo obrazki to ja jestem w stanie wykorzystać autodydaktycznie, a naukowe przynudzania już mniej:

No i teraz już wiem, że na wyższych (częstotliwościowo) pasmach KF, czyli np. w paśmie CB (27 MHz) uciążliwość tego zjawiska jest już bardzo znaczna (np. między kilometrem setnym a tysięcznym taki martwy obwarzanek może, choć nie musi wystąpić, podczas gdy na falach o większej długości, czyli o niższej częstotliwości, np. 3.7 MHz, uciążliwość tego czegoś jest już znacznie mniejsza, a i "toroidek" znacznie węższy. Wewnętrzny promień "martwego obwarzanka" zależy od mocy naszego nadajnika, czyli im mniejsza moc, tym "toksyczny pierścień" bliżej nas samych, a zewnętrzna granica strefy martwej rzadko przekracza 100 kilometrów, o ile nie nadajemy na pasmach 10 czy 11 metrów oraz kiedy nasze anteny nie mają jakiegoś katastroficznie niskiego kąta promieniowania (czyli kiedy "nie grzejemy falami krótkimi powietrza tuż nad samym horyzontem").

Tytuł książki to "1000 słów o radiu i elektronice", autor: Zenon Mendygrał, rok wydania: 1985.

Polecam pozycję, choć jest bardzo mocno "lampowa".


(Marcin Perliński)

NVIS od kuchni, czyli pewne, stabilne i powtarzalne łączności lokalne

Jeden obraz powinien powiedzieć więcej niż tysiąc słów:

opracowanie: N4UJW

Cały materiał dostępny tutu (lub zapasowy mirror).


źródło: rosyjska Wikipedia (CC-BY-SA)


Charakterystykę emisji pionowej "prosto w niebo nad głową" wykazuje wiele anten, np. odwrócone "V" czy pochyły promień też tak "grzeją".

Łączności NVIS mają największy sens na częstotliwościach do maksymalnie 8 MHz.

Najlepsze efekty uzyskuje się na częstotliwościach 2 ... 4 MHz w nocy oraz 5 ... 7 MHz w dzień.

Najbardziej zagorzali radiopiraci holenderscy, nadający swoje lokalne audycje na falach średnich, także preferują ten typ promieniowania, bo np. pewien radiomaniak używający ksywki Jack Donio pokrył zaledwie trzema watami całe Enschede, czyli miasto obszarowo zbliżone do naszego polskiego Opola (więcej go ta antena kosztowała, pewnie ze sto razy, od samego nadajnika, ale swego celu dopiął). Nie ma jednakże póki co potrzeby "piratowania" czy "unlisowania", skoro można to zrobić legalnie, gdyż licencje krótkofalarskie są obecnie względnie łatwo dostępne dla wszystkich chętnych, którzy wykażą choćby odrobinę zapału. Osobiście do egzaminu przygotowywałem się przez całą jesień 2017, a zdałem go w połowie grudnia, by na początku lutego 2018 dostać "papier do łapy".

Dalsze materiały poszerzające temat anten "walących" pionowo w niebo znajdziesz tutu.

A oto i nasz polski produkt (choć i tak inspirowany radzieckością), właśnie z anteną NVIS umieszczoną na dachu pojazdu:

źródło: polska-org.pl

Fotografia powyższa jest o tyle wyjątkowa, że antena jest już rozłożona i gotowa do użycia (na postoju lub w trakcie jazdy).

Zachęcam do "pokopania" w temacie!


(Marcin Perliński)

środa, 12 kwietnia 2023

Pół wata CW na 40 metrach i w dzień poleciało z Dzierżoniowa pod Ołomujec (130 kilometrów w linii prostej)

Dzień dzisiejszy, czyli 12 kwietnia, Rok Pański 2023, kilka minut przed godziną 15 czasu polskiego, piękna słoneczna pogoda. Nadajniczek już opisany na moim zablogowaniu, coś między 500 a 600 miliwatów (PEP). Antena kompromisowa (dipol skrócony na 80 metrów, dopasowany namiastką skrzynki antenowej, czyli kondensator strojeniowiec 300 pikofaradów równolegle połączony z indukcyjnością 11.5 mikrohenra). Jest to antena strychowa typu skróconego i otwartego, poprowadzona pod kalenicą oraz wzdłuż krokwi, więc przypomina do pewnego stopnia odwrócone "V", a nawet bardziej odwrócone "U" czy wręcz trapez, więc jej sposób emisji do pewnego stopnia realizuje koncepcję NVIS, czyli pięknie pokonuje przeszkody terenowe typu Góry Sowie i dalsze wybrzuszenia naszej planety (nawet w dzień, kiedy nie ma pełnego odbicia jonosferycznego w warstwie D). Nadajnik uziemiony do kaloryfera. Napięcie zasilania 19 V, pobór prądu 58 mA. Kwarc 7.164 MHz, z uwagi na samą konstrukcję nadajnika "sam" się indukcyjnie przeciągnął o około dwa kiloherce w dół,  do 7.162 MHz. Moja radiopierdziawka jest automatycznie kluczowana przerywaczem zrobionym na przekaźniku (emituje sygnały zbliżone do powtarzającej się litery "T").


Jest to moc o połowę mniejsza od tego, co "wypluwa" z siebie typowy telefon komórkowy, ale nie "leci" tak jak on na maksymalnie 10 kilometrów (do najbliższego BTS-a), a kilkanaście razy dalej (130 kilometrów).




Dla doświadczonych krótkofalowców, parających się QRPP, nie jest to zapewne kosmiczny wyczyn, ale dla mnie to jeden z bardziej radosnych dni w życiu.

Odsłuchane na odbiorniku SDR w Czechach, w miejscowości Hrubá Voda koło Ołomuńca, czyli 130 km w linii prostej od Dzierżoniowa. Sygnał słaby, bardziej szumny niż dźwięczny, ale dekodowalny, nawet samym ludzkim uchem.

Oto nagranko audio

Fider antenowy w postaci zwykłego telewizyjnego koncentryka (75 omów), długość przyłącza to około 13 ... 14 metrów bieżących. Kalenica chaty gdzieś na wysokości 11 ... 12 metrów, a oba ramiona dipola schodzą pod kątem około 45 stopni do wysokości mniej więcej 8 ... 9 metrów. Cewki dipola robione na plastikowych tubach po wapnie musującym. Drut na cewkach oraz w ramionach pozyskany ze starej podkaszarki elektrycznej (średnica około 0.35 mm lub minimalnie więcej). Ramiona dipola zorientowane w linii północ-południe. Dach kryty oryginalną hitlerowską dachówką z roku 1935.

Układ dopasowujący według patentu kolegi SP5DDJ (Włodek Salwa), a antena obmyślona przez Krzyśka Szczuckiego (SP8GSC).

Jak na tylko jeden zabytkowy gierkowski socjalistyczny bipolarny tranzystor mocy (BDAP54) nie jest to nędzny wynik, zwłaszcza że nadajniczek niniejszy był projektowany pod powtarzalne pewne dzienne zasięgi telegraficzne do 25 km.


(Marcin Perliński)