piątek, 12 maja 2017

Lakier bezbarwny ze styropianu

Bardzo polecam. Do podłóg się może nie nada, ale do pozostałych powierzchni nie narażonych na ścieranie już tak. Sprawa wielokrotnie wypróbowana praktycznie, opublikowana w "Młodym Techniku" 7/1984 na stronie 63. W czasach kryzysu gospodarczego okresu po zniesieniu stanu wojennego w PRL takie pomysły były zwykłą życiową koniecznością, a ile radochy sprawiały ...


Szczerze polecam i życzę miłego lakierowania. 

Marcin Perliński

środa, 3 maja 2017

Strefy kodów pocztowych w Polsce

Wszystko bazuje na dawnym podziale administracyjnym Polski, sięgającym jeszcze do towarzysza Wiesława, czyli Władysława Gomułki. Sam układ stref wprowadzono w roku 1973, czyli w czasach "wczesnego Gierka" (bazuje on jednakże, jak już wspomniałem, na wcześniejszym podziale województw i nie zmieniono go również w roku 1974, kiedy Edward podzielił kraj na 49 województw, ani też w roku 1999, kiedy "poststyropiany" wymyśliły sobie, że województw będziemy mieli tylko 16).

opracowanie: Marcin Semczuk (UP, Kraków)


Osobiście wpisałem sobie do mojego "antytumanowego" kajeciku listę stref znajdującą się w lewym dolnym sektorze powyższej mapki i muszę przyznać, że dość często do tego zaglądam, kiedy widzę np. jakiś produkt spożywczy, wyprodukowany w miejscowości, której nazwa mi nic nie mówi, ale zamierzam dowiedzieć się na podstawie podanego kodu pocztowego, w której części naszego kraju dana miejscowość się znajduję. 

Marcin Perliński


niedziela, 19 marca 2017

Mała i duża tabliczka mnożenia

W mojej porządnej PRL-owskiej podstawówce, czyli w SP3 im. Komisji Edukacji Narodowej w Dzierżoniowie, uczono nas klasycznej tabliczki mnożenia, tzn. z wynikami multiplikacji do 100. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że oprócz tej podstawowej standardowej tabeli przemnożeń istnieje także i tzw. "duża tabliczka" sięgająca swoim zakresem do 400 (tzn. mnożna do 20 razy mnożnik o wartości maksymalnie 20). Ta poszerzona tabliczka była/bywa/jest nauczana np. w krajach niemieckiego obszaru językowego.

Najlepiej będzie pokazać to na gotowej tabeli:

źródło: lerninfos.de


Należy przyjąć, że duża tabliczka mnożenia (20x20) powinna zainteresować osoby szczególnie zainteresowane matematyką lub takie, które pasjonują się szybkim liczeniem w pamięci.

Życzę zatem miłego poszerzania swoich połączeń międzyneuronowych.

Marcin Perliński


Bezscalakowe, samotranzystorowe, jednopaluszkowe słuchawkowe superreakcyjne radyjko UKF – projekt dla początkujących lutowaczy-radiomaniaków (2012)

To moje pierwsze radio na UKF, które działa do dziś. Polecam osobom, które zamierzają zbudować coś prostego i w miarę rozsądnie grającego.

Tak może grać:




(nagrywane w Wigilię, więc nie dziwcie się, że same kolędy)


Później jako TR1 wlutowałem nasz znakomity PRL-owski tranzystor BF214 (można zastąpić współcześniejszym BF240), a cewkę wykonałem z grubego kabliska i jakość/głośność odbioru wzrosła wielokrotnie.


Tutaj schemat z opisem:




To samo, co powyżej, ale w języku niemieckim (moje opracowanie):




Tak może wyglądać (trochę "chamska" konstrukcja, ale śmiga):







Warto wiedzieć, że tego rodzaju odbiorniki generują w swoim pobliżu (do kilkudziesięciu centymetrów) dość silne zakłócenia radiokomunikacyjne, a także że wymagają bardzo starannego montażu (jak najkrótsze połączenia w sekcji wielkiej częstotliwości), dokładnego strojenia oraz konkretnego ekranowania (np. można montować na kawałku blachy czy laminatu i dodać blaszaną przegródkę między sekcją wielkiej i małej częstotliwości).

Aha, czasy się zmieniają, więc nowsze egzemplarze BF240 mogą już mieć pinout U-BEC (a nie tak jak dawne U-CEB). Najłatwiej to sprawdzić multimetrem wyposażonym w funkcję pomiaru wzmocnienia tranzystorów (hFE) — miernik powinien pokazać betę na poziomie 60 ... 220.


Życzę udanego majstrowania.

Marcin Perliński
 
 

czwartek, 16 marca 2017

Księżyc zamiast kompasu – tabelka, także dla zegarków bezwskazówkowych

Jest kilka sposobów określania kierunków geograficznych przy pomocy położenia Księżyca (lub Słońca) na niebie. Wszystkie one zasadniczo wymagają zegarka z analogową tarczą (czyli takiego klasycznego "wskazówkowego"), a sytuacja, w której mamy ze sobą zegarek elektroniczny z cyfrowym wskazaniem czasu, może skutkować koniecznością dalszej "gimnastyki" wyobrażeniowo-myślowej. Osobiście najczęściej mam ze sobą zegarek elektroniczny z przełomu lat 80 i 90 ubiegłego stulecia (tak, tak, "Montana" nadal działa, gra, "pipka" co godzinę, świeci i wygląda jak nowa...).

Oto tabeleczka, której nie straszne również i "cyferkowe" zegareczki:

opracowanie: Wojciech Boryczka



Załączam również graficzną reprezentację wiedzy zasadniczo zgodnej z powyższą tabelką:




źródło: skala_131.republika.pl 



Powyższa metoda określania kierunków geograficznych jest poprawna dla lokalizacji położonych na terenie Europy Środkowej. 


Życzę miłego nawigowania.

Marcin Perliński



piątek, 10 marca 2017

Jak się w końcu nauczyłem, gdzie jest ta cholerna ... lewa i prawa strona

Tak się złożyło, że o tym, gdzie jest lewa, a gdzie prawa strona ostatecznie i trwale dowiedziałem się dopiero w wieku mniej więcej 17 lat, tzn. wtedy, kiedy byłem na kursie prawa jazdy i po prostu nie miałem wyjścia - trzeba się było tego w końcu nauczyć.

Przez całe wcześniejsze dzieciństwo niby mi tłumaczono, że prawą ręką jem (mało to przydatne, bo wtedy byłem sobie jeszcze oburęczny), że serce mam z lewej strony, ale jakoś mi się to myliło, a kiedy np. jakiś nauczyciel nas informował, że to a to jest po prawej stronie, to przeżywałem chwilę grozy, że zaraz się pomylę lub - co gorsze - moja durnota się wyda i będzie "brud na całą wieś".

Któregoś dnia oglądałem jakiś program telewizyjny, w którym padła informacja, że wskazówki zegara kręcą się w prawo i ... doznałem natychmiastowego olśnienia. Tak, zegar to jest coś, co świetnie umiem sobie wyobrazić i szybko zauważyłem, że godzina dziewiąta jest po stronie lewej, a trzecia po prawej. I od tego momentu wszystko poszło "z górki". Dziś nie mam już z tym problemu i metodę tę polecam wszystkim, którzy mają z tym kłopot lub chcą nauczyć tej prostej umiejętności kogoś innego, np. własne dzieci.





Patent bardzo prosty, więc można podać dalej.

Marcin Perliński

Alfabet grecki potrzebniejszy niż myślisz

Jako dość mały chłopiec (coś około przedszkola lub pierwszej klasy podstawówki) nauczyłem się tego alfabetu na pamięć, co mnie bardzo cieszy, bo korzystam z tej wiedzy aż do dziś. Tak się złożyło, że książką, którą wręcz pożerałem (i do dziś pożeram) była i jest "Mała encyklopedia przyrodnicza" (wydania pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia), a w niej odrębna wklejka z właśnie greckim alfabetem.

Znaki alfabetu greckiego wykorzystywane są nagminnie w obrębie nauk ścisłych, tzn. głównie w matematyce oraz fizyce (liczba "pi", różnica jako tzw. "delta", promieniowanie alfa, beta oraz gamma, opór w omach, długość fali "lambda", średnica "fi" itd. itp.).

Oto ładnie opracowany alfabet grecki:

źródło: forum.liceum36.pl


Zdarza mi się wykorzystywać tenże alfabet w bardziej niekonwencjonalny sposób, bo do ... generowania haseł, np. do internetowych serwisów transakcyjnych, co zdecydowanie podnosi bezpieczeństwo użytkowania.

Zachęcam zatem do umieszczenia sobie tej wiedzy w mózgownicy.

Marcin Perliński