czwartek, 16 lipca 2026

Mały foniczny amplitudowy nadajnik długo- lub średniofalowy o zasięgu do około 2 metrów

Sprawdzony koncept z radzieckiego magazynu "Radio" z roku 1974, wykonany i zaprezentowany przez Wasilija Chwostowa na podstawie porad przekazanych mu przez dziadka, Aleksandra Chwostowa.

Najpierw zastanów się, którą wersję chciałbyś wykonać. Wariant średniofalowy jest prostszy, ponieważ łatwiej zdobędziesz odpowiedni drut, zwojów jest mniej, a kondzior strojeniowy może być znacznie mniejszy (wystarczy nawet taki na 150 pF).

Polecam, ponieważ układ jest "legalny do bólu". Moskiewski Instytut Łączności testował to urządzenie i okazało się, że w odległości 3 metrów poziom zakłóceń jest pomijalnie niski.

Autor powyższej realizacji praktycznej przedstawił także alternatywny bardziej skuteczny klasyczny transformatorowy sposób modulacji (szczegóły w końcowej części filmiku).


(Marcin Perliński)


artykuł prasowy plus mirror widełny

więcej "pałera"






Trafko głośnikowe, ciut mocniejsze watowo i z rdzeniem z wyżarzonego żelaza miękkiego (na chacie całkiem samemu)

przykład wykonania (Wasilij Chwostow)

Obejrzyj cały materiał widełny (w języku zwalczanym).

Na niniejszym zablogowaniu była już mowa o samodzielnie "struganym" transformatorze głośnikowym, nawijanym ultracieniutkim łatwo rwącym się drutem DNE na kawałku pręta ferrytowego (a od biedy nawet i na najzwyklejszej śrubie z żelaza miękkiego). Problem tego rozwiązania jest taki, że aby pozyskać ultracienki drut, należałoby "rozbebeszyć" np. uzwojenie silnika krokowego jakiegoś analogowego wskazówkowego budzika kwarcowego. Innym mankamentem jest przy tym fakt, że takie "samorobne" trafko nadaje się tylko do wzmacniaczy audio mniejszej mocy. Na szczęście Aleksander Chwostow z Okręgu Leningradzkiego w Rosji zaprezentował (poprzez młodszego od siebie wnuka Wasilija) porządną alternatywę w postaci trafa głośnikowego, wykonanego całkowicie "od zera" na rdzeniu z żelaza miękkiego, pozyskanego z wyżarzonej blachy pochodzącej ze starej klasycznej konserwy. 

Uwaga!!! W polskich oraz euroskundlonych warunkach konserwy z prawdziwej blachy, zawierającej niemal czyste żelazo, są obecnie prawdziwą rzadkością, ponieważ u nas przeważają puszki ze stopu aluminium z żelazem, do których magnes "klei się" dość słabo, co oznacza, że w żadnym razie nie nadają się one na rdzeń trafa. Możesz jednak pójść do marketu spożywczego z małym magnesem i "obczaić", które produkty są jeszcze w stalowych puszkach — testuj w pierwszej kolejności mleko skondensowane, a jeśli test wypadnie negatywnie, czyli kiedy magnes nie przywrze do puszki z pełną i rozsądną siłą, to przejdź do marketu budowlanego i poszukaj czegoś z prawdziwej blachy stalowej (typu obejma, szersza opaska itp.). Alternatywnie możesz też poszukać w piwnicy jakiejś starej puszki z czasów PRL-u. 

Kiedy uzyskasz już metal oraz odpowiedni drut miedziany w izolacji emaliowanej (np. cieńszy ze starego przekaźnika, a grubszy ze zwłok silnika elektrycznego), to wszystko już będzie z górki. Ilość zwojów części pierwotnej (= "cieńszodrutowej') proponuję nieco zwiększyć w stosunku do tego, co zaprezentowano na oryginalnym filmiku oraz na wszelki wypadek wykonać kilka odczepów, z których przynajmniej jeden obowiązkowo znajdzie się dokładnie w połowie uzwojenia. Po dodaniu uzwojenia wtórnego (= "grubszodrutowego") pozostanie nam tylko zamknąć rdzeń (powstanie trafo zwijane) oraz wykonać obejmę/mocowanie.

Przyjrzyj się dokładnie materiałowi źródłowemu oraz w razie potrzeby korzystaj ze starych książek oraz danych katalogowych. Posługując się powyższym materiałem możesz także wykonywać transformatory międzystopniowe (= dopasowujące impedancję), zwłaszcza dla odbiorników lampowych, gdzie przenoszone moce sygnałów są znacznie większe w porównaniu z tym, czego wymagają konstrukcje półprzewodnikowe. 

Uwaga końcowa! Zanim zaczniesz robić własny transformator głośnikowy, upewnij się, czy nie uda się go zastąpić zwykłym sieciowym (= a w większości sytuacji można coś wykombinować bez "samorobienia"). 


Polecam!


(Marcin Perliński)


zapasek widełny




 

 

 

 

 

 

 


środa, 15 lipca 2026

Bardzo prosty, bardzo dobry, całkiem głośny trójtranzystorowy wzmacniacz audio, 400 miliwatów, poziom zniekształceń 0.4% max

0.2 V = 200 mV

Sprawdzona konstrukcja, zawsze naprawisz częściami z szuflady, a zbudujesz nawet z elektrośmieci. Tym czymś z palcem w nosie zastąpisz nawet LM386. Tranzystory wyjściowe (T2 i T3) możesz też próbować dać z grupy wysokowzmocnieniowej (BC327-40 oraz BC337-40). Wzmacniaczyk niniejszy ma "kopa" do 75dB (S/N), czyli znacznie lepiej niż LM386 w podstawowej konfiguracji wynikającej z "dejtaszita" tego scalaka. Uzyskujesz tym samym wzmacniacz ze stopniem przedwzmacniającym za jednym "zamachem".

Rezystory ćwierćwatowe, elektrolity na minimum 16 woltów (na 25 woltów byłyby jeszcze pewniejsze w działaniu i trwałości), głośnik nie mniej niż ośmioomowy o mocy wypluwczej nie mniejszej niż pół wata. Koncepcja nie wymaga radiatorów, ponieważ tranzystory wyjściowe mają spory naddatek "pancerności".

Opracował bardzo zdolny gościu, który pracował kiedyś dla AVT. Byli kiedyś kumaci konstruktorzy!


Polecam!


(Marcin Perliński)


Seria testów powtórzeniowych z "histy" na poziomie ośmioletniej szkoły podstawowej, względnie jako wstępna "zerowa rozgrzewka" dla licealistów przygotowujących się do egzaminu maturalnego w ramach tzw. „fakultetów podsumowujących” (test 1/25, Starożytny Wschód)

Pobierz test w formacie PDF.

 

Zachęcam do utrwalania wiedzy ogólnej!

 

(Marcin Perliński) 

wtorek, 14 lipca 2026

Coś w rodzaju małego zasobu encyklo (ZSRR, 1988)

Najpierw sznurek do zahostowania.

Zamiast sięgać po pełną radziecką BSE, która także była wzmiankowana na moim zablogowaniu, zawsze można posiłkować się wydaniem kompaktowym skróconym, jednotomowym (1600 stron). W końcu to tylko jeden wolumin ...

Można to więc nazwać "małą encyklopedią radziecką". Nie ma tylu haseł co BSE, ale i tak zawiera mnóstwo dobroci. 

Polecam rusycystom i nie tylko ...

 

(Marcin Perliński)

 

zapasek (DJVU)

Sprawdzony tranzystorowy uniwersalny wzmacniacz audio o mocy od jednego do trzech watów, full krzemowo, wakacje 1987

Oto schematek:

Przed wykonaniem zapoznaj się z pełnym materiałem źródłowym.

Polecam jak najbardziej!


(Marcin Perliński)


niedziela, 12 lipca 2026

Poljakow 1976, audio, realne niezbajerowane 2 waty, germanowo, głośno i czysto

 

Nietrudno skołować oryginały lub podobne zamienniki z ówczesnej epoki, a osoby ciut bardziej zaawansowane mogą pobawić się w pełne zastępowanie krzemem. Uwaga!!! Przy przeróbce całości na krzem w miejsce germanowej impulsowej półamperowej diody Д310 być może będziesz musiał wstawić dwie lub cztery krzemówki (np. jednoamperowe 1N4007 lub nawet i ciut słabsze "amperowo" 1N4148) w szeregu (= jedna za drugą). O tym, czy tak trzeba będzie uczynić, przekonasz się praktycznie i eksperymentalnie. Moja wstępna czysto teoretyczna propozycja zamiennikowania: MMBFJ176, BC550C, BD136-16 (PNP), BD135-16 (NPN), dioda według uwag powyższych, opornik 560 Ω dobrać w taki sposób, aby w punkcie spotkania się emiterów tranzystorów mocy było minus 11 wolt (= połowa napięcia zasilania).

Paczka z materiałami tutaj.

 

Polecam dinozaurom, a młodym odradzam, bo to nie dla nich. Jeśli nie ufasz radzieckim koncepcjom, to skorzystaj z tego polskiego projektu 

 

(Marcin Perliński)