piątek, 1 maja 2026

Cycerona jęzor jako otwartoźródłowy niezbędnikowy pakiet startowy (LAT-PL 2k, PL-LAT 4k)

Może się jeszcze czasem komuś przyda, zwłaszcza że to zasoby Public Domain, przydatne na elementarnym poziomie szkolnym. Objętości rezerwuarów na poziomie 2k dla części LAT-PL oraz 4k dla sekcji PL-LAT. Pełna alfanumeryka i przeszukiwalność!


 Plik PDF do pobrania na przykład tutaj.

 

Polecam!

 

(Marcin Perliński)

 

SRC 

wersja dla StarDicta/GoldenDicta/ColorDicta/QDicta 

jeszcze jeden glosariusz (Open Source)  

niedziela, 26 kwietnia 2026

Jedna sztuka 555 naprzemiennie miga dwiema diodami LED

Większość popularnych schematów realizowanych na pojedynczym 555 skupia się na miganiu tylko jedną diodką LED, jednak dziś wpadł mi w łapki koncept z naprzemiennym miganiem dwóch LED, co w efekcie daje nam imitację "koguta" policji amerykańskiej.

rysunek: MW Electronics Labs

Zasilanie 3.7 ... 4.5 V, oba oporki 10k. Diody LED proponuję wpierdyknąć w miarę możliwości high bright, czyli tzw. ultrajasne. W razie jakichkolwiek wątpliwości korzystaj z materiału źródłowego.

Już se przerysowałem do kajetu i innym też polecam.


(Marcin Perliński)


zapasior

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Jęzor Cervantesa raz jeszcze, czyli kierunek biblioteka lub antykwariat

Dawnych normalnych kursów językowych z czasów PRL specjalnie rekomendować nie trzeba, ponieważ są pełne, czyli kompletne, konkretnie wykoncypowane, zaopatrzone w klucze do ćwiczeń, słowniczki oraz nagrania audio. Całość jest autentycznie przemyślana i ultymatywna, więc po prostu działa, o ile faktycznie wystarczy nam silnej woli, co statystycznie przekłada się na jakieś ... 10% ludzi, którzy po taką literaturę sięgną. 

Na niniejszym zablogowaniu było już odwołanie do innego autodydaktycznego release z tejże samej epoki, a dziś kolej na jeszcze jedną rekomendację, znacznie bardziej obszerną i gruntowną (528 stronic):


Proponuję sprawdzić w najbliższej bibliotece, pobuszować na rynku antykwarycznym, wzgl. przeczesać niezależne zasoby hostujące. Do kursu oryginalnie były dołączane nagrania audio, ale sama koncepcja podręcznika-samouczka jest tak wykoncypowana, że można podjąć skuteczną naukę również i bez warstwy audio. Pierwsze wydanie ukazało się w roku 1974, jednakże ze względu na duży popyt pojawiały się również liczne wznowienia (np. w roku 1999).

 

Z czystym sumieniem polecam!

 

(Marcin Perliński)

 

 

środa, 15 kwietnia 2026

Indykator rozładowania akumulatora

Proste, sprawdzone i skuteczne. Zielona dioda LED świeci się cały czas i sygnalizuje działanie układu nadzorującego poziom napięcia akumulatora. Czerwona dioda LED zapala się dopiero w momencie, kiedy napięcie akumulatora spadnie do poziomu ustalonego potencjometrem (np. 10.7 ... 11V).


Powyższa koncepcja łatwo daje się wykorzystać w ramach bardzo wielu zastosowań praktycznych. Początkowa kalibracja poprzez podłączenie zasilacza z regulowanym poziomem napięcia.


Polecam!


(Marcin Perliński)

wtorek, 14 kwietnia 2026

Rychonkowe szkolnictwo w roku 1943, czyli ostatnie podrygi

Dość istotny artefakt historyczny dla osób zainteresowanych dawną historią Dzierżoniowa ...





Zachęcam do prowadzenia dalszych badań, porównywania z mapą, wyciągania wniosków związanych z ideogolizacją i nowomową typową dla tamtej dość mrocznej epoki.

 

(Marcin Perliński) 

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

"Die Tobmazen im Hochwalde", Teil 4 von 4 (nach W. Reimann)

Die Waldarbeiter und die Tobmazen

Zwei Holzschläger im Hochwalde saßen während der Mittagspause auf einem Holzstamme in der Waldlichtung. Sie verzehrten ihr Mittagsbrot und erzählten von ihren Familien. Der eine beklagte es, dass seine Frau schon lange ein krankes Kind pflegen müsse, mit dem es nicht besser werden wolle. Die anderen Kinder hätten deshalb gar nicht die rechte Pflege und Erziehung. Der andere dagegen erzählte freudigen Herzens, seine Frau und seine Kinder seien gesund und fröhlich und guten Mutes; eine seiner Töchter sei gestern zum Tanz gewesen und werde übermorgen sich mit ihrem Bräutigam verheiraten, dann werde die ganze Familie eine fröhliche Hochzeit feiern.

Während sie so miteinander redeten, kam von der Seite her aus dem Walde eine Frauengestalt in langem Gewände, kurzem Überhang und einem Federhut auf dem Kopfe. Am Arme trug sie ein Körbchen. Still trat sie an die beiden Männer heran, langte in den Korb und reichte jedem der Männer einen Tannenzapfen, wobei sie sprach: „Wendet damit euer Schicksal!" Alsdann ging sie weiter. Der erste der Männer besah den Zapfen und steckte ihn in seine Tasche. Der andere warf den seinen mit einer spöttischen Bemerkung der Gestalt nach. Als sie abends daheim ankamen, fand der erste sein krankes Kind wieder gesund. Sein Leid war in Freude verkehrt. Des anderen Tochter, die Braut, war die Treppe heruntergefallen und hatte Arm und Bein gebrochen. Seine Freude und sein Übermut waren in Trauer gekehrt worden. Die Leute, die davon hörten, meinten, das Weibsbild im Walde sei die Tobmazen gewesen.


Quelle ---> W. Reimann "Geschichte und Sagen der Burgen und Städte im Kreise Waldenburg" (1882/1908), Seite 264


OCR-Verarbeitung und Anpassung an neue Rechtschreibregeln ---> Marcin Perliński (2026)

 

PDF-Version

 die Tobmazen ---> auch: Tobmezen, Tobmaze, Tobmeze = das Buschweibel (eine Art Berghexe/Waldhexe, manchmal auch als Fee bezeichnet)
 

Teil 1

Teil 2

Teil 3

Teil 4

 

 

"Die Tobmazen im Hochwalde", Teil 3 von 4 (nach W. Reimann)

 Die Tobmazen und die Kinder


Im Hochwalde wohnt schon seit langer Zeit die Tobmazen, eine Waldfee, die zu manchen Zeiten sich sehen lässt, meist aber nicht sichtbar ist. Sie hat im großen Walde drei Wohnstuben, nämlich: einen Steinbruch, ein Waldesdickicht und eine grüne Wiese. Gute, fleißige und folgsame Kinder, die beim Holzlesen oder Pilze- und Beerensuchen im Walde sich verirren und nicht wieder nach Hause finden, die sucht sie auf und führt sie an der Hand in ihre gute Stube, das ist auf die grüne Wiese, wo Blumen blühen und Erdbeeren wachsen. Dort dürfen die Kinder im Grase lagern oder auf der Wiese spazieren gehen, Blumen pflücken und Erdbeeren essen. Sagen dann die Kinder: „Ich danke schön!" so führt sie dieselben auf die Straße, auf der sie nach Hause finden. Zu manchen Zeiten kommt die Tobmazen in die nahegelegenen Dörfer und achtet auf die Kinder, ob diese artig oder unartig sind. Ungezogene Kinder, die da lügen, fluchen und den Eltern nicht folgen, verschleppt sie in den Wald in den Steinbruch, wo es kalt ist. Dort müssen die Kinder auf spitzen Steinen sitzen und zusehen, wie Kröten, Molche, Käfer und Schlangen um sie herum spazieren. Als Nahrung bekommen sie nur Pilze und grüne Pflanzenblätter. Faule und unartige Kinder und solche, die gern naschen, verschleppt sie in das Waldesdickicht. Dort müssen sie auf blanker Erde hocken und die Nadeln des Tannenbaumes zählen, und wenn sie sich verzählen, müssen sie wieder bei Nr. 1 anfangen. Als Mahlzeit reicht ihnen die Tobmazen einen Tannenzapfen, aus dem sie die Samenkerne mit den Fingern herausschälen, wie das Eichhörnchen es macht, wenn es die Kerne essen will. 

Bei finsterer Nacht hören die Kinder im Walde in den Wipfeln der Bäume den Wind heulen und den Uhu schreien, und wenn es regnet, werden sie nicht bloß nass, sondern sie frieren auch. Bessern sich die bösen Kinder und nehmen sie sich vor, den Eltern zu folgen, und gute Kinder zu werden, dann schenkt ihnen die Waldfee Zuckerbrot. Sobald die Kinder davon essen, schlafen sie ein, und wenn sie erwachen, liegen sie daheim in ihrem Bettchen.


 

Quelle --->

W. Reimann "Geschichte und Sagen der Burgen und Städte im Kreise Waldenburg" (1882/1908), Seite 263/264



OCR-Verarbeitung und Anpassung an neue Rechtschreibregeln ---> Marcin Perliński (2026)


 
 
 die Tobmazen ---> auch: Tobmezen, Tobmaze, Tobmeze = das Buschweibel (eine Art Berghexe/Waldhexe, manchmal auch als Fee bezeichnet) 

Teil 1

Teil 2

Teil 3

Teil 4