Podobnych schematów jest bardzo wiele, jednak ten jest akurat sakrucko idiotoodporny i działa z prostymi indukcyjnościami bezodczepowymi. Dioda LED świeci już z cewkami o indukcyjności kilkuset mikrohenrów, przy czym najwyższą jasność uzyskamy używając trafkokształtnego dławika z świetlówki energooszczędnej (około 3.2 milihenra = 3200 mikrohenrów). Wpierdykując jeszcze większą indukcyjność, np. uzwojenie pierwotne jakiegoś małego transformatorka sieciowego (= tysiące milihenrów, czyli pojedyncze henry), uzyskamy powolne miganie diody LED.
Tranzystory dowolne bipolarne uniwersalne małej mocy, małej częstotliwości, ich typ nie jest krytyczny, o ile zadbamy o to, aby T1 miał polaryzację NPN, a T2 był "przeciwbieżny", czyli PNP.
Układ ostatnio przypomniał Alosza Borisow, a pierwotny schemat pochodzi z zabytkowej, radzieckiej jeszcze, edycji "Młodego Technika", czyli legendarnego czasopisma, które istnieje nadal i ma się bardzo dobrze, ponieważ Rosja programowo propaguje rozwój intelektualny swoich obywateli i nie przekształciła się jeszcze całkowicie w bananową republikę paczkomatową.
Polecam!
(Marcin Perliński)



.png)
.png)
.png)



