![]() |
| fragmencik |
Do pobrania tutuż.
Wszystko (raczej dość) sprytnie obkumane i z kluczem!
Polecam!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragmencik |
Do pobrania tutuż.
Wszystko (raczej dość) sprytnie obkumane i z kluczem!
Polecam!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment |
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragmencik |
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragmencior |
Polecam!
(Marcin Perliński)
Współcześniejsze wznowienia "chodzą" z taką oto okładeczką:
![]() |
| okładka współcześniejszego wznowienia |
Ceny "ludzkie", bo od złotych kilku (= używki) do kilkunastu (= nowe), a kto się "kopnie" do biblioteki czy poszuka w niezależnych repozytoriach sieciowych, to i za darmo może skorzystać.
Zwracam uwagę na tę pozycję nie tylko dlatego, że innej na rynku zdaje się nawet chyba i nie ma, ale również dlatego, że jest to naprawdę mega-obszerne i wyczerpujące (ponad 230/240 stron dość drobnym druczkiem — objętość stronicowa zależy od konkretnego wydania/wznowienia).
Myślę, że przyda się nie tylko slawistom ...
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment testu |
(Marcin Perliński)
![]() |
| kawałek testownika |
Do pobrania tutuż.
Wszystko (raczej dość) sprytnie obkumane i z kluczem!
Polecam!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment zadania |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Bardzo ciekawa opowiastka!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragmencik |
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Jeszcze jeden dokument historyczny!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragmencior |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Klasyka z czasów WW2!
(Marcin Perliński)
| fragment lukowanki nr 6 |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Astrid jest zawsze super!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragmencior lukowanki nr 5 |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Szczególnie mocno rekomenduję!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lukowanki nr 4 |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Full rekomendacje!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lukowca nr 3 |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Mit besten Empfehlungen!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lukowanki nr 2 |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Do dzieła!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lukowanki nr 1 |
Do wykorzystania (auto)dydaktycznego.
Plik PDF do zassania tutuż.
Smacznego!
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lekcji siódmej |
plik PDF do pobrania
zdania 719 — 846
Polecam ludziskom, którzy nie zadowalają się tylko pobieżnym przyswojeniem języka.
(Marcin Perliński)
Zestawione przez nie byle kogo, bo autorka od pół wieku produkuje tylko i wyłącznie same rarytasy wydawnicze (ot, choćby w postaci kieszonkowych mini-rozmówek, kursów, podręczników, poradników poliglockich itd. itp.).
Poszukaj na rynku antykwarycznym lub w lepszych bibliotekach, ponieważ jest to niewątpliwie bezpośrednia konkurencja dla znacznie starszego (=1992) "granatowego" analoga autorstwa Staszka P.
A w roku 1997 pojawiło się "multilingwalnie" coś oto takiego:
Z czystym sumieniem wszystkie zasoby powyższe rekomenduję ...
Stary i sprawdzony koncept sprzed baaardzo wielu lat. W zasobach jutubnych tutuż otoż, a mój starożytny rezerwowy rip mirrorujący (wraz z polskim doprecyzkiem) вот сдесь → tak archaiczny, że się jeszcze pradawny format *.flv uchować raczył. Opracował pewien naprawdę bardzo kumaty radiolutowacz niemiecki.
Jeden z najbardziej skutecznych prostych głośnych układów odbiorczych do domu, ale ma ogromny prąd spoczynkowy i jeszcze większy roboczy (więc zasilanie raczej nie z baterii), wymaga ekranowania części określanej mianem tunera, tranzystory wyjściowe muszą mieć solidne radiatory, a kondzior strojeniowy najlepiej żeby był porządny ciężki, precyzyjny, czyli raczej nie ordynarny tani chiński współczesny badziew. Oporki wyrównujące w emiterach końcówki mocy dla pełnej spokojności dałbym przynajmniej półwatowe (a i równoległy do głośnika opcjonalny nieobowiązkowy rezystor 4.7 Ω też by się przydał w inkarnacji ciut bardziej "pancernej").
Przerysuj sobie powyższy koncept!
(Marcin Perliński)
![]() |
| plus buzzera do emitera tranzystora, kondziorki 10 nF w filtrze akustycznym (= identyfikującym gwizd ludzkiego ryja) powinny być z dielektrykiem "plastikowym" (np. poliestrowe) |
4049 nie toleruje odwrotnie podanego napięcia zasilania oraz większych zwarciowych iskier na linii zasilającej (w obu przypadkach zazwyczaj ulega "szlagtrafieniu"). Można też kombinować z innymi inwerterami z serii CMOS 4000 (ze zmienionym pinoutem, oczywiście) lub je sobie nawet samodzielnie "posklecać" z dwuwejściowych bramek NAND CMOS serii 4000 (np. 4011). Takie "sklecanie" jest bardzo proste, bo wystarczy połączyć oba wejścia bramki NAND zusammen do kupy i to będzie wejście inwertera, a wyjście inwertera "idzie" już normalnie z wyjścia bramki NAND.
Czas pipczenia da się wydłużyć — rusz mózgiem w kierunku stałej czasowej RC.
(Marcin Perliński)
To się ukazywało w naszym polskim legendarnym (wówczas jeszcze) miesięczniku "Świat Radio" od stycznia do października roku 2003 jako większy ciąg (cykl) publikacji pod tytułem "Korespondencyjny Kurs Krótkofalarski":
![]() |
| źródło: ŚR 4/2003, str. 45 |
| Cytat z artykułu: |
Większość Czytelników − uczestników naszego kursu − z pewnością będzie poszukiwać opisów wykonania anten na pasmo 2m, aby po zdanym egzaminie uruchomić się na UKF. Z myślą o nich na rysunku 2 przedstawiono konstrukcję (...) anten na pasmo 145 MHz, które mogą być wykonane dosłownie w kilka minut, a zapewnią łączności nie tylko lokalne. Warto pamiętać o takich antenach również na wakacjach, kiedy skuteczność anten typu helical może okazać się za mała, aby nawiązać łączność np. z domowym QTH. Anteny te mogą być skonstruowane z materiałów, jakie aktualnie mamy pod ręką (drut, linka miedziana, rurka mosiężna lub duraluminiowa, płaskownik, odcinek energetycznego kabla sektorowego itp.) i na dodatek bez użycia specjalnych narzędzi − wystarczy nóż do odizolowania i przycięcia przewodu.
Do wykonania ćwierćfalowej anteny pionowej (o dookólnej charakterystyce) wystarczy koncentryczny kabel o impedancji 50...75Ω, np. telewizyjny (w zależności od impedancji wyjścia antenowego transceivera). Z końca kabla koncentrycznego na długości 49 cm zdejmujemy izolację oraz oplot ekranujący, a następnie na dolną część ekranu nasuwamy miedzianą lub mosiężną rurkę o średnicy około 20...30 mm (tak zwany rękaw). Następnie oplot kabla lutujemy do brzegu rurki (rękawa). Jeżeli ktoś jest na tyle zdolny, to zamiast rurki może po zdjęciu izolacji z kabla odsłonięty ekran (oplot) ostrożnie wywinąć, a następnie naciągnąć do dołu − rękaw będzie wtedy z ekranu i nie będzie potrzeba dodatkowej rurki oraz lutowania. W każdym razie odsłonięte miejsce ekranu należy zabezpieczyć, np. żywicą epoksydową czy klejem Distal, celem uniknięcia wsiąkania wody pod ekran. Oczywiście całą tę antenę można umieścić wewnątrz rurki izolacyjnej, zamkniętej od góry przed wodą, co dodatkowo usztywni naszą konstrukcję.
Antena pierścieniowa jest jeszcze prostsza od poprzedniej, tutaj wystarczy odcinek drutu miedzianego (w izolacji lub bez) o długości 2m, zwinięty w okrąg. Przy zasilaniu anteny u dołu (jak na rysunku) uzyskuje się polaryzację poziomą i charakterystykę promieniowania w płaszczyźnie poziomej, zbliżoną kształtem do ósemki, z maksimami przypadającymi w kierunkach prostopadłych do anteny. Chcąc zmienić polaryzację anteny na pionową, wystarczy odwrócić ją o 90 stopni, aby zasilanie wypadło z boku pierścienia, a nie z dołu.
Proponuję NATYCHMIAST przerysować sobie i trzymać na "czarną godzinę" ...
Nie jest to żadna tam "wiedza tajemna", ponieważ opisy podobnie wykoncypowanych antenek ukazywały się w licznych podręcznikach, książkach, czasopismach oraz na wielu forach i stronach internetowych, jednakże z uwagi na fakt, że w powstanie cyklu "KKK" był mocno zaangażowany Pan Andrzej Janeczek (SP5AHT), czyli nasz legendarny polski konstruktor i publikator, to zyskujemy pewność, że wiedza ta jest sprawdzona w praktyce i autentycznie full rekomendowalna do zastosowań wszelakich.
"Świat Radio" od pewnego czasu jest dwumiesięcznikiem, a pełna roczna prenumerata (w wersji elektronicznej + papierowej, razem 6 numerów jako plik + 6 tychże samych numerów jako papier) kosztuje obecnie niecałe 103 złote i można ją wykupić tutajże. Sama wersja elektroniczna (bez papieru, tylko 6 plików) jest odrobinę tańsza (niecałe 87 złotych) i można ją aktywować poprzez tenże sznurek. Osobiście preferowałbym raczej pełną wersję (razem z "papierem").
(Marcin Perliński)
klasyczny rurkowy dipol Miecia Wargalli (1965 rok)
![]() |
trafo w.cz. → oba druty skręcone ze sobą, dół pierwszego uzwojenia (na schemacie) łączy się z górą drugiego uzwojenia (na schemacie), dopuszczalne AL pierścionka ferrytowego na poziomie 4...500 (i więcej niż 500 nie ma prawa być), nawijamy pięć (ew. sześć) zwojów dwoma drutami porządnie skręconymi ze sobą; dopuszczalne także nawijanie na ferrytowych rdzeniach dwuotworowych o liczbie AL z zakresu 4...500 (nawijamy na środkowej/wewnętrznej kolumnie "lornetki"); druty oczywiście izolowane (DNE) |
Kondensator sprzęgający oznaczyłem czerwoną gwiazdką. Dobór wartości i sposób montażu tego kondziorka jest bezwzględnie krytyczny. Ceramik wystarczający, ale gdybyś miał w klamotach stryrofleksa, mikowca lub srebro-mikę, to jeszcze lepiej, bo takie mają akurat dobroć o rząd wyższą od zwykłych tanich ceramików. Źle dobrany kondensator sprzęgający to np. 2 waty zamiast 5...8 watów (PEP). Należy nie bać się eksperymentów w czasie doboru wartości tej pojemności. "Mój" guru techniczny, Andrzej Kusiak (ex SP2HLS), w swoich pradawnych uniwersalnych szerokopasmowych dopałach (o bardzo podobnej topologii) pakował nawet do 10 nF, co nie znaczy, że Ty też tyle masz zalutować, bo naprawdę wszystko zależy od wielu czynników (= od sposobu montażu, spodziewanego nominalnego poziomu sygnału wejściowego oraz docelowej częstotliwości pracy wzmacniacza także).
MOSFET-N nie powinien być zbyt ordynarną podróbą, zasilacz powinien mieć odpowiednią wydajność prądową, antena poprawnie dopasowana choćby prostym matcherem, napięcie w.cz. podane na bramkę IRF510 nie może być zbyt przesadnie wysokie, aby nie spalić tego tranzystora wyjściowego. Układ w stopniu wyjściowym pracuje prawie że na granicy wytrzymałości metalizowanego tlenkowo złącza G/D IRF510, więc raczej nie zwiększaj bezmyślnie nominalnego napięcia zasilania, dopóki nie zmodyfikujesz (w górę) wartości rezystora polaryzacji bramki, oznaczonego na schemacie jako 1k2, a także rezystora bazowego (przy BD139), oznaczonego jako 22k. Kondziory w pi-filtrze na przynajmniej 60...80 V, ponieważ zawsze się może zdarzyć, że nadajnik uda Ci się bardziej niż myślałeś i moc PEP dojdzie do ośmiu watów, a to już by było 57 V peak-peak, więc lepiej "chuchać na zimne".
Zapoznaj się w materiałami Petera Parkera (VK3YE) → filmik główny, tutorial nawijacza trafek w.cz.
(Marcin Perliński)
Starocie z końca ubiegłego stulecia. Nadal używalne, choć w międzyczasie się okazało, że noblista Günter miał nieco więcej przygód w czasie WW2 ...
Materiał jest w pliku PDF. Warstwa OCR dopierdyknięta.
Gotowy przyczynek do prowadzenia konwersatoriów.
(Marcin Perliński)
Ludzie, którzy na germie musieli u tego gościa zdawać egzaminy, niejednokrotnie "wyli z bólu", bo to wymagający wykładowca, który dawał nieukom "trochę do wiwatu", albowiem i oblać można było u niego nieco częściej niż u innych, więc i poprawki się zdarzały, ale po ukończeniu studiów WSZYSCY wspominali go znakomicie, bo ich przynajmniej czegoś konkretnego nauczył:
Znajdziesz w bibliotekach i antykwariatach, więc jeśli jesteś belfrem i prowadzisz olimpijczyków czy chętnych do podjęcia studiów filologicznych lub po prostu jako nauczyciel zauważasz, że Ci się "mózg cofa", bo dużo zapomniałeś, to ta książeczka jest na pewno dla Ciebie.
Polecam!
(Marcin Perliński)
Tego typu ustrojstwa w dawnych normalnych czasach były bardzo rozpowszechnione i promowali je wielcy mocarze popularnej edukacji technicznej jakże wysoce "oświeconej" epoki PRL: Pan Janusz Wojciechowski (= autor między innymi kultowych "Nowoczesnych zabawek") oraz przede wszystkim Pan Wiktor Chojnacki (SP5QU), nie mniej twórczy kreator bardzo licznych pozycji książkowych dla krótkofalowców, elektroników oraz ... dzieci:
![]() |
| rysunek: SP5QU |
Czyli czysta elektrotechnika tam, gdzie współcześnie większość inżynierów chciałaby sięgać po półprzewodniki.
Obecnie żarówki są zwalczane na poziomie ogólnoplanetarnym, jednak regulacja natężenia prądu na uzwojeniu pierwotnym transformatora sieciowego nadal jest stosowana np. poprzez układy triakowe lub wręcz na poziomie samego transformatora (= liczne odczepy po stronie pierwotnej) lub trafa/autotrafa z bocznikiem/rdzeniem przesuwanym mechanicznie.
Szeregowa żarówka ograniczająca prąd (np. samochodowa 12V 21W) bywa także używana po stronie wtórnej, o czym wiedzą osoby, które zasilaczem od laptopa (19 ... 20V) ładują ołowiowy rozruchowy akumulator samochodowy 12V.
Indywidua zainteresowane wzmiankowaną powyżej "staroświeckością" mogą poszerzyć swoje horyzonty mózgowe tutuż.
Miej na względzie kwestie bezpieczeństwa! Pierwotna strona trafa sieciowego może zabić, a układ wywołać pożar! Sprawdź poprawne podłączenie, zastosuj bezpieczniki oraz koniecznie pokaż ten układ elektrykowi z uprawnieniami! Koncepcja nie nadaje się do wykonania przez współczesne dzieci oraz młodzież!
Niektórym polecam, większości odradzam.
(Marcin Perliński)
W nawiązaniu do elementarnych podstaw oraz pośrednio także w związku z tym czymś.
Przykład praktycznej realizacji tutaj.
Nie zawsze muszą być scalaki.
Budując dwa lub trzy takie układy uzyskasz sygnalizator dwu- lub trójprogowy, a jeśli dodasz obwody wykonawcze (choćby i tylko w postaci poprawnie gasikowanych przekaźników) wyjdzie z tego pełna automatyka ładowania akumulatorów z konkretną histerezą, czyli rzecz naprawdę pewna w działaniu.
Koncept bardzo powszechnie i wielokrotnie wykorzystywany i sprawdzony na całym świecie. Można montować w ślepo, bo poprawnie sklecony i zestrojony działa naprawdę bezbłędnie.
Chinopierdółkarze-mikrokontrolarze chyba raczej nie zaakceptują...
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lekcji szóstej |
(Marcin Perliński)
Kolejny superreakcyjniak w topologii zwanej "Doktor Rabel". Dużą zaletą jest brak konieczności wykonywania dławika, ponieważ pasożytnicze "ultradźwiękowe" prądy w.cz. są skutecznie gaszone w specjalnym dedykowanym filtrze RC.
W nawiązaniu do tegoż oraz tamtegoż blogowpisu.
Osoby myślące o UHF zaglądają tutaj.
(Marcin Perliński)
W nawiązaniu do innych blogowpisów, a mianowicie tego (RX) oraz jeszcze jednego (TX).
Przypatrz się dokładnie filmikowi. Nie zapomnij przestudiować jeszcze dejtaszita.
Dla licencjonowanych krótkofalowców bardzo fajna propozycja konstruktorska. Modulacją dominującą powinno tu, jak Bóg da, być w miarę czyste FM.
A dla bardziej zaawansowanych:
Koder na MC145026 (montujemy w nadajniku), dekoder na MC145028 (montujemy w odbiorniku) i w obu scalakach aktywujemy jeden (i tenże sam) z dostępnych pięciu kanałów kodowania/dekodowania. Nadajnik robimy według powyższego schematu lub bierzemy kupny gotowy (np. BT27 itp.) Odbiornik też może być gotowy kupny BR27 (lub montujemy własnego superreakcyjniaka np. według tego opisu). Kodowanie i dekodowanie można także zrealizować w oparciu o proste klasyczne toniczne "dawne" rozwiązania RC/LC na tranzystorach (da się w związku z tym wykorzystać część projektu Pana Zdzisława Gałązki). Dalsze możliwości prostego dekodowania sygnału fonicznego (nawet i bez użycia indukcyjności) znajdziesz idąc tym tropem.
Polecam!
(Marcin Perliński)
![]() |
| plus buzzera do nogi nr 3 |
(Marcin Perliński)
Pasmo dwudziestometrowe, to ulubiony zakres krótkofalowców, którzy chcą wykonywać bardzo dalekie łączności. Na fali przyziemnej będzie maksymalnie kilka/kilkanaście kilometrów, ale od około 500 — 1000 km od naszego nadajnika kończy się tzw. strefa martwa i możliwe stają się nawet łączności międzykontynentalne, zwłaszcza spektakularne i rekordowe w przypadku emisji telegraficznej.
Projekt opracował i przetestował Artiom Kosicyn z Tiumenia (obszary zachodniosyberyjskie). Typy półprzewodników nie są krytyczne, bo możesz też kombinować z podobnymi, które akurat zalegają Ci w rupieciach.
Wstępna robocza symulacja cewki L2:
Historyczna modulacja AM jest jak najbardziej nadal legalna i dopuszczalna. Być może zechcesz zdać egzamin krótkofalarski, zbudujesz coś takiego i połączysz się z (także) hamsiarskim kumplem z sąsiedniej dzielnicy/miejscowości "paszczowo" lub telegraficznie z innym koleżką, który mieszka np. za oceanem ...
Polecam!
(Marcin Perliński)
odsrebrzanie/dosrebrzanie kwarców
Na niniejszym zablogowaniu były już nawet dość liczne odniesienia do byłego kanału Artioma Kosicyna z Tiumenia (zachodnie obszary okołosyberyjskie). Od kilku miesięcy jego rosyjskojęzyczny kanał jest pozbawiony filmów, jednak najciekawsze materiały udało się mi wyripować w czasach, kiedy treści jeszcze były dostępne, a nawet wykonałem kilka mirrorów widełnych, więc kto zatęskni i pokopie głębiej na antytumanie oraz (zwłaszcza) na chomikach, to na pewno uzyska dostęp do tej jakże ciekawej elektroniczno–radiomaniackiej tematyki majsterklepnej.
Artiom stworzył nowy kanał, niby po angielsku, ale bardzo mało słów wypowiada, a więcej pokazuje w milczeniu.
Oglądajcie i ripujcie do plików MP4, bo nadal warto! Ludzie w komentarzach piszą, że Wujek Artemij sprzedał poprzedni kanał, ale nie wiem, czy to prawda, bo mógł go też i Roskomnadzor "ścignąć", co się w Rosji zdarza przecież dość często, jednak najważniejsze, że chłopisko działa nadal aktywnie i ofiarnie, więc pamiętam o Nim w pacierzu.
(Marcin Perliński)
Idziesz se do końca Otto-Bach-Straße i NIE skręcasz we właściwą Neudorfer Straße, tylko dochodzisz do mostku pieszego tuż przed Śmierdzielką i na mostek już nie wchodzisz, tylko przed samym mostkiem idziesz w lewo i posuwasz się boczną odnogą (= coś w rodzaju alejki/zaułka) i dochodząc prawie że do końca tejże łukowato przebiegającej mini-sub-uliczki obracasz się o 180 stopni i widzisz.
(Marcin Perliński)
Uproszczona skrócona praktyczna "ziomalska" metodologia warsztatowa —> sprawdza się w przypadku (prawie) wszystkich typowych popularnych MOSFET-ów:
1. Bierzemy sprawny multimetr cyfrowy (oczywiście z dobrą, czyli nie "szlagtrafioną" baterią) i ustawiamy go w tryb testu diody.
2. Upewniamy się, czy wtyk bananowy czerwonej sondy jest wtrążolony do właściwej dziury (+), a wtyk czarnej sondy do "minusowej" dziury "GND".
3. Bierzemy MOSFET-a "N", kładziemy go na jakimś dielektryku (np. na papierowej książce) lub wpinamy go do trzeciej ręki, przy czym trzecia ręka też musi stać na dielektryku. Zwracam na to uwagę, ponieważ część elektroników korzysta z uziemionych mat antystatycznych, które se kładą na biurku, warsztacie itp. Jeśli masz taką uziemioną matę antystatyczną, to połóż na niej np. książkę, a dopiero na tej książce kładziesz MOSFET-a "N" lub trzecią rękę.
4. Dotknij równocześnie palcem do wszystkich trzech wyprowadzeń (G&D&S), aby rozładować do zera bramkę.
5. Teraz naładuj bramkę dotykając RÓWNOCZEŚNIE przez 2-3 sekundy czerwoną sondą (+) do bramki (G) oraz czarną sondą (—) do źródła (S). W czasie wykonywania tej czynności postaraj się nie pomylić i nie zewrzeć niewłaściwych wyprowadzeń MOSFET-a "N". Nie wolno Ci także pomyłkowo dotknąć paluchami do któregokolwiek z wyprowadzeń.
6. Sprawdzamy, czy przewodzi złącze D-S, czyli czerwona sonda (+) do drenu (D) oraz czarna (—) do źródła (S). Tego dotknięcia (= sondami multimetru do "D" oraz "S") dokonujemy RÓWNOCZEŚNIE. Złącze D-S ma przewodzić, czyli na wyświetlaczu multimetru ma się pojawić jakaś/jakakolwiek (zazwyczaj pomału rosnąca) wartość liczbowa, np. 0.4V ... 2V.
7. Dotykamy (lekko) zaślinionym paluchem do bramki (G) i ponownie sprawdzamy, czy przewodzi złącze D-S, czyli ponownie czerwona sonda (+) do drenu (D) oraz czarna (—) do źródła (S). Tego dotknięcia (= sondami multimetru do "D" oraz "S") dokonujemy RÓWNOCZEŚNIE. Złącze D-S ma mieć przerwę, czyli na wyświetlaczu multimetru ma się pojawić np. cyfra "1" (= sama "goła" cyfra "1" bez żadnych ułamków czy zer) lub kod "0L" (= zależy to od typu użytego multimetru).
8. Jeśli złącze D-S po naładowaniu bramki (G) przewodziło, a po jej rozładowaniu paluchem przestało przewodzić, to MOSFET "N" jest sprawny.
------
Szybka ściąga (MOSFET "N"):
1. Palec do G&D&S
2. G+/S— (na 2...3 sekundy)
3. D+/S— = PRZEWODZI
4. Zaśliniony palec do G
5. D+/S— = NIE PRZEWODZI
6. Wniosek --> SPRAWNY
------
Jeśli zdarzy się, że będziesz chcieć przetestować MOSFET-a "P", to postępujesz analogicznie jak z MOSFET-em "N", jednak odwrotnie podłączasz bieguny, czyli ...
Szybka ściąga (MOSFET "P"):
1. Palec do G&D&S
2. G—/S+ (na 2...3 sekundy)
3. D—/S+ = PRZEWODZI
4. Zaśliniony palec do G
5. D—/S+ = NIE PRZEWODZI
6. Wniosek --> SPRAWNY
Powyższe testy umożliwiają sprawdzenie najważniejszej funkcjonalności MOSFET-ów i celowo zostały ograniczone do meritum, czyli nie obejmują kontroli diody pasożytniczej (wbudowanej fabrycznie w "bebechy" MOSFET-a) czy detekcji przebitej bramki, więc jeśli tenże temat Cię zaciekawił, to zadaj stosowne pytanie bardzo pomocnej w takich autodydaktycznych sytuacjach sztucznej inteligencji.
Na koniec jeszcze uwaga dla posiadaczy klasycznych analogowych multimetrów wskazówkowych — niestety nie wszystkie ich modele będą się dobrze nadawały do przetestowania według powyższej propozycji. Jeśli nasz przyrząd byłby starszy (np. Lavo 21) lub skromniejszy (= tańszy), czyli taki, który nie ma testu diodowego, a jego omomierz jest napędzany z jednej bateryjki 1.5V, to znaczna część modeli MOSFET-ów nie otworzy bramki, ponieważ ich większość wymaga napięcia ładującego na poziomie minimum 2V (a jeszcze lepiej, żeby to były 3V lub więcej). Takie osoby powinny ładować bramkę np. z poziomu bateryjki 3V czy 9V (także akumulatorek 3.7 V się nada) lub zainteresować się najbardziej klasyczną żarówkową (12V/6V/3.5V/3V itp.) metodą testowania, z której korzystałem kiedyś naprawdę bardzo chętnie (bo multimetrowej jeszcze nie znałem) i którą także polecam.
Bonusowa mała porada praktyczna. Jeśli korzystasz z MOSFET-ów w wersji THT, czyli przewlekanej (zazwyczaj w obudowie TO-220), to metalowa wkładka/wypustka radiatorowa (z dziurką) jest połączona z drenem (D). Wiedząc o tym nie musisz mozolnie celować sondą multimetru w środkową nóżkę, a dotykasz po prostu do tejże blaszki, co ogromnie ułatwia życie.
(Marcin Perliński)
Fajne przyjemne i pożyteczne 45-minutowe zajątka na bazie tego czegoś można przeprowadzić. Nauczyciel się nie namęczy, a uczniowie uzyskają dodatkowe konkretne kompetencje językowe. Poziom nieskomplikowany, czyli w sam raz dla pierwszej i drugiej klasy w ogólniaku.
Polecam!
(Marcin Perliński)
Gdyby ultraprzepisowy i full legalny układ Chwostowów z zasięgiem do 2 metrów komuś nie wystarczał, to można szybko zmontować także ciut mocniejszy transmiterek według poniższego schemaciora:
![]() |
| koncepcja: Alosza Igonin |
Rezystor emiterowy T1 ma mieć 560 Ω.
(Auto)trafko wyjściowe, podwyższające napięcie wielkiej częstotliwości i impedancję (oraz pełniące dodatkowo funkcję wyjściowego rezonansowego filtra LC), nie jest bezwzględnie obowiązkowe, ale bez niego nie podepniemy (sensownie "śmigającej") anteny typu krótki kawałek drutu i wyplujemy w eter szereg niepożądanych harmonicznych (nawet na 28 MHz będzie jeszcze podtruwać). Tranzystory można dać mocniejsze i poustawiać prądy kolektorów znacznie wyżej (= rezystor bazy się kłania), więc z tych podstawowych 10 miliwatów da się zrobić nawet i dziesięć czy wręcz sto razy więcej, ale osobiście nie widziałbym takiej potrzeby, bo wystarczy, że "obskoczymy" tym czymś jeden pokój czy niewielkie mieszkanie. Osoby ciut bardziej czujące niedosyt zaglądają tutaj.
Zachęcam kluby krótkofalarskie do prowadzenia zajęć politechniczno-warsztatowych dla młodzieży w oparciu o coś takiego, ponieważ opanowując powyższą topologię można się później realizować całkowicie legalnie na poletku zwanym radioamatorstwem w stylu retro.
(Marcin Perliński)
![]() |
| fragment lekcji piątej |
plik PDF do pobrania
zdania 496 — 597
Polecam ludziskom, którzy nie zadowalają się tylko pobieżnym przyswojeniem języka.
doprecyzek dla dociekliwych: jedes Menschen Leben ---> także jako: jedes Menschenleben
(Marcin Perliński)
Koncepcja opracowana przez W. Ułanowa z Moskwy. Czułość w najgorszym wypadku to pojedyncze mikrowolty, a przy porządnym zestrojeniu jeszcze lepsza (może nawet nieznacznie poniżej jednego mikrowolta). L2/L3 wymagają pokombinowania — realizacja najprawdopodobniej z rdzeniem dostrojczym. Autor na schemacie zaznaczył rdzeń dostrojczy, a w tekście towarzyszącym pierwotnej publikacji nie ma o nim ani słowa, więc trzeba będzie to sprawdzić w praktyce. Moim skromnym zdaniem rdzeń wkręcony na odpowiednią głębokość, aby uzyskać dokładny rezonans 27 MHz (zarówno na wyjściu wzmacniacza wielkiej częstotliwości, jak i na wejściu detektora superreakcyjnego), powinien być bezwzględnie i obowiązkowo użyty, ponieważ z podstawami fizyki, podobnie jak z koniem, raczej nie warto "się kopać".
![]() |
| wstępna symulacja indukcyjności cewki L3 |
Osoby bardziej doświadczone radiotechnicznie mogą próbować "dopieścić" rezonans w obrębie cewki L1, tworząc pełnoprawny równoległy obwód strojony, dzięki czemu czułość tego odbiornika może zostać poprawiona do poziomów nawet poniżej jednego mikrowolta.
Oryginalny materiał źródłowy tutuż.
(Marcin Perliński)