Metoda historyczna i ciekawa, jednak miejmy nadzieję, że nie spadnie na naszą cywilizację aż taki kataklizm, że musielibyśmy do "ręcznego owijkowania" wracać, bo gotowe fabryczne przewody ekranowane są przecież wszędzie dostępne, a i amatorskie "awaryjne partyzanckie samoróbstwo" chyba już lepiej rzeźbić np. na zasadzie opatulania płaszczem z folii aluminiowej.
Natomiast coś mi tam świta, że najbardziej profesjonalne kable studyjne, estradowe, pokładowe interkomowe czy militarne sztabowe telekomunikacyjne łącznicowe nadal miewają aż tak kosztowną full specjalistyczną miedzianą spiralkową owijkę.
![]() |
opracowanie: Juliusz Kabarowski, RiK 5/1963 |
Cały materiał z "Radioamatora i Krótkofalowca" tutaj.
(Marcin Perliński)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz