Oto jeden z cenniejszych sprawdzonych schematów, który przedstawia uproszczoną tranzystorową superheterodynę UKF (CCIR), bardzo dobrze i czysto odbierającą nawet ciut słabsze stacje i dającą się wykonać bez użycia koszmarnie trudnych do zdobycia elementów radiotechnicznych, o ile "dorwiemy" przynajmniej trochę lepszej jakości "precyzyjny" kondensator strojeniowy wyposażony w sekcję UKF (np. 20 pF) oraz kilka korpusów do nawijania obwodów pośredniej częstotliwości (10.7 MHz) z "rdzeniuszkiem pokręcuszkiem". Jeśli takich gotowych fabrycznych obwodów p.cz. nie zdobędziemy, to też tragedii nie będzie, bo osoby ciut bardziej uzdolnione manualnie mogą spróbować wykonać je całkowicie samodzielnie "od zera", a rdzenie zrobić ciasno przesuwane na bazie pręcików ferrytowych o średnicy kilku milimetrów oraz długości około 1 centymetra. Teoretycznie powinny to być pręciki z ferrytu optymalizowanego dla częstotliwości zbliżonych do użytej częstotliwości pośredniej (10.7 MHz) i o współczynniku przenikalności magnetycznej nie większym niż 2 ... 4, ale jeśli zdobędziemy nawet takie bardziej przypadkowe pospolite (od biedy nawet wydłubane z okolic magnetronu kuchenki mikrofalowej, czyli o współczynniku µ = 7 ... 13), to świat też się nie zawali i osoba myśląca i z tego "kłopotu" przecież jakoś wybrnie. Obwody pośredniej częstotliwości nie muszą (a w dwóch przypadkach nawet nie mogą) być ekranowane. Istnieje także możliwość wykorzystywania gotowych fabrycznych obwodów p.cz. 10.7 MHz, np. naszych dawnych PRL-owskich polferowskich 7x7 o oznaczeniu np. 215, przy czym jeden z nich będzie wymagał nawinięcia na nowo oraz będzie musiał być pozbawiony blaszanki ekranującej (zarówno on sam, jak i jeszcze jeden 215, który zostanie zamontowany w odległości około 1 ... 2 cm od tego pierwszego przewijanego, aby uzyskać potrzebne sprzężenie pomiędzy nimi). Uwaga! Obwody polferowskie 7x7 (np. 215) mają mniejsze wymiary i niewątpliwie nieco mniejszą dobroć "Q" od tego, co zaprezentował kolega Eflose (= autor tego projektu). Należy więc rozważyć, czy nie nawinąć ich od nowa grubszym drutem, zwiększyć ilość zwojów uzwojenia wtórnego z fabrycznych dwóch do "naszych" trzech (a w cewce L6 nawet i do pięciu) oraz zmniejszyć dystans między L6 oraz L7 z dwóch do nawet jednego centymetra. Przypominam, że L6 i L7 nie mogą mieć na sobie fabrycznych blaszanek ekranujących.
Sygnał CCIR FM jest wyłapywany przez antenę, którą może być nawet odcinek przewodu o długości np. kilkudziesięciu centymetrów i jest kierowany do wzmacniacza wielkiej częstotliwości na tranzystorze T1. Cewki L1 oraz L2 są indukcyjnościami powietrznymi o wewnętrznej średnicy 5 mm i należy je wykonać drutem miedzianym (najlepiej emaliowanym) DNE 0.5 mm lub nieznacznie grubszym, przy czym użycie fachowej "srebrzanki" CuAg byłoby jeszcze bardziej wskazane. Ilość zwojów podano na schemacie. Wzmacniacz ten ma tak dobrane indukcyjności, aby w połączeniu z pojemnością własną złącz tranzystora uwydatniać odbierany sygnał w całym zakresie CCIR (maksimum w okolicach środka tego zakresu, czyli na częstotliwości zbliżonej do 98 MHz).
Ważna uwaga dotycząca podłączania uzwojeń wtórnych filtrów pośredniej częstotliwości! Uzwojenia wtórne zazwyczaj powinno się podłączać przeciwbieżnie, czyli górny fizyczny kraniec do dolnego punktu (na schemacie), a dolny fizyczny kraniec do górnego punktu (na schemacie). Czy kolega Eflose przestrzegał tego prawidła, to nie wiem, bo może się mu "fuksło" i dobrze popodłączał lub podłączył błędnie, ale radio i tak działa poprawnie. Na wszelki wypadek po prostu spróbuj poeksperymentować w ramach samodzielnej budowy tego odbiornika. Gdybyś wykonywał cewkę L7 w wydaniu bifilarnym (= nawijanie dwoma drutami, 12 zwojów), to spróbuj zwiększyć pojemność kondensatora rezonansowego wiszącego równolegle na zewnętrznych krańcach tejże cewki z 82 do 164 pF (wydaje się mi, że to będzie być może nawet i ciut lepsze rozwiązanie, gdyż filtr nie będzie musiał pracować na pierwszej harmonicznej 21.4 MHz, a na rzeczywistej bazowej częstotliwości pośredniej 10.7 MHz), jednak zrobisz oczywiście tak, jak będziesz uważał oraz tak, żeby uzyskać dobry głośny niezniekształcony bezszumny odbiór i porządną selektywność, czyli zdolność oddzielania stacji będących na "skali UKF" bardzo nieprzyzwoicie bliziutko siebie.
Typy tranzystorów nie są krytyczne. BC547B czy BC550B (te drugie mniej szumią) także się nadają. Diody germanowe serii AAP lub "szotki" impulsowe (np. BAT85 itp.).
Robimy WSZYSTKO według oryginalnych filmików — filmik 1, filmik 2, filmik 3, posiłkując się dodatkowo i EWENTUALNIE moimi powyższymi bohomazami, przy czym ZAWSZE należy w pierwszej kolejności przestrzegać tego, co zaprezentował i zarekomendował kolega Eflose, ponieważ mnie zawsze przecież mogło się przytrafić jakieś niedopatrzenie w ramach wykonywania rysunków oraz opisów.
Konstruktor Eflose z Niemiec słynie z tego, że układy przez niego proponowane po prostu dobrze działają.
Ocalmy od zapomnienia i przechowajmy dla przyszłych pokoleń!
Polecam ciut bardziej kumatym radiolutowaczom, którzy chcieliby zbudować swoją pierwszą w życiu względnie prostą superheterodynę UKF. Jest to koncepcja realizująca przemianę częstotliwości na zasadzie fodb + fosc, czyli oscylator (= generator lokalny, czyli heterodyna) zapiernicza w przedziale 98.7 ... 118.7 MHz.
Polecam!
(Marcin Perliński)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz