Od razu sznurek do tego.
Księga adresowa wydana przez dolnośląski organ prasowy SPD, sympatyzujący nawet momentami (np. w roku 1932) z KPD, czyli przez periodyk "Der Proletarier aus dem Eulengebirge". Ta gazeta ukazywała się w Bielawie do momentu, w którym do władzy doszedł Adolf Hitler. Rozpowszechniano ją na całym Dolnym Śląsku. Miałem kilka numerów wydobytych w roku 1987 spod dachu w ramach remontu i przekazałem je pewnej niemieckiej rodzinie tkaczy, biorących bezpośredni udział w powstaniu w roku 1844 (do dziś wiszą u ich potomków w domu na ścianie oprawione w szkło). Rodzina ta jest tak znienawidzona przez faszystów-morderców, że władze (zarówno przedwojenne brunatne, jak i powojenne, czyli RFN-owskie) nie odważyły się powołać ani jednego mężczyzny z tego rodu do wojska, czyli nie musiały chłopy iść ani do Deutsches Heer, ani do Reichswehry czy Wehrmachtu, ani do Bundeswehry, a wszystko to "kapitalistyczna gadzina" przezornie zaaranżowała w obawie o to, żeby "łobuzy" kolejnego powstania nie zrobili czy kartoteki "zaprzyjaźnionej" zakazanej KPD nie zakopali i ani słowem nie "sypnęli" na przesłuchaniach "bundespolicyjnych", gdzie to dokładnie "skitrano").
W miarę kompatybilny plan do tego czegoś tutu, a nazwy ważniejszych ulic w tejże lokalizacji.
Zachęcam do studiów historycznych.
(Marcin Perliński)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz