Lekcja piąta jest trudna i przełomowa, ponieważ tekst jest "bazgrołem" znanego szwajcarskiego profesora germanistyki (list z roku 1930), a dostępny skan jest dość nędznej rozdzielczości. Pismo jest ewidentnie synkretyczne, niedbałe i nieczytelne, ale większość mieszkańców niemieckiego obszaru językowego niestety właśnie tak "paprała". Spróbuj analizować ten tekst wielokrotnie, a także koniecznie "przerysuj" go w podobnie niefrasobliwej formie. Jest to skok do BARDZO głębokiej wody, czyli albo się nauczysz pływać albo się utopisz, jednak nawet gdyby opanować tylko umiejętność rozpoznawania NIEKTÓRYCH wyrazów, to już będzie wielki sukces, bo większość rodowitych Niemców, nawet mających częsty kontakt z odręcznymi materiałami archiwalnymi, także się nieźle "poci" w przypadku podobnych manuskryptów i również rozpoznaje tylko część słów, a sam proces deszyfrowania może czasami zająć nawet kilka dni ...
Oto tekst lączący w sobie aż trzy sposoby pisania, czyli wpływy pisma kurrentowego (jakim posługiwał się np. Goethe), elementy pisma Sütterlina oraz krój współczesnego pisma odręcznego typu antykwa (czyli takiego, jakim posługujemy się obecnie w Polsce, Niemczech i większości krajów stosujących alfabety odłacińskie):
Sehr geehrter Herr Professor!
Ich habe Ihre Anfrage nicht vergessen! Ich finde nur den Aufsatz nicht so leicht: er hat sich in dem Wust meiner Abzüge verkrochen. Und zudem sind meine Bücher eben aufgezeichnet von einem Studenten, der seit Monaten alles durcheinander ordnet, dass ich mich selbst nicht mehr zurecht finde. Aber meine Frau will dieser Tage einmal meine Sonderabzüge ordnen. Es will auch ein hiesiger Herr, ein Schriftleiter einer hiesigen Zeitung, den Aufsatz haben. Ich arbeite daneben stramm am Abschluss des Rohbaues des II Bandes meiner Nhd. Grammatik.
No to trzymam za wszystkich próbujących kciuki naprawdę mocno ...
(Marcin Perliński)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz