Najpierw sznurek do zahostowania.
Zamiast sięgać po pełną radziecką BSE, która także była wzmiankowana na moim zablogowaniu, zawsze można posiłkować się wydaniem kompaktowym skróconym, jednotomowym (1600 stron). W końcu to tylko jeden wolumin ...Można to więc nazwać "małą encyklopedią radziecką". Nie ma tylu haseł co BSE, ale i tak zawiera mnóstwo dobroci.
Polecam rusycystom i nie tylko ...
(Marcin Perliński)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz