Mam takie rzeczy zanotowane na okładkach większości swoich licznych zeszytów ze schematami i muszę przyznać, że dość często z tego korzystam, bo ta nowa jewropejska/gejropejska/globalizacyjna neomoda na podawanie przekroju zamiast łatwiejszej do "ogarnięcia" mózgiem oraz suwmiarką średnicy każdorazowo doprowadza mnie do szewskiej pasji:
bezpiecznik 3A (690 W przy 230 V) to zalecany przekrój przewodu 0.75 mm², czyli Ø 1.1 mm
bezpiecznik 6A (1.38 kW przy 230 V) to zalecany przekrój przewodu 1 mm², czyli Ø 1.15 mm
bezpiecznik 8A (1.84 kW przy 230 V) to zalecany przekrój przewodu 1.5 mm², czyli Ø 1.4 mm
bezpiecznik 16A (3.68 kW przy 230 V) to zalecany przekrój przewodu 2.5 mm², czyli Ø 1.82 mm
bezpiecznik 25A (5.75 kW przy 230 V) to zalecany przekrój przewodu 4 mm², czyli Ø 2.3 mm
Oczywiście posługiwanie się jeszcze (troszkę) grubszym drutem będzie zawsze wskazane. Jak pewnie zauważyliście nie jest to apteka i obliczenia/przybliżenia wcale nie muszą być podawane z nadmierną dokładnością/ilością miejsc po przecinku.
Średnica kabla przy napięciu 12V i mocach na poziomie kilku kilowatów powinna być do 10 ... 12 razy większa w stosunku do tego, czego używamy dla napięć rzędu 230 V). Taki przewód nie powinien przekraczać długości około 80 cm, a jeśli miałby być dłuższy, to musiałby być jeszcze grubszy!!!
UWAGA!!! WSZYSTKO ROBISZ NA WŁASNE RYZYKO!!!
ZALECAM ZAWSZE KONSULTOWAĆ SIĘ Z ELEKTRYKIEM!!!
KOBIETY PODOBNOŻ ZNAKOMICIE WIEDZĄ, ŻE Z CH... I Z PRĄDEM ŻARTÓW NIE MA!!!
PRĄD ELEKTRYCZNY NAPRAWDĘ MOŻE ZABIĆ CZY OKALECZYĆ CZŁOWIEKA, A NAWET SFAJCZYĆ BUDĘ!!!
Pisanie na oryginalnej typowej klawiaturze ukraińskiej (lub rosyjskiej) w układzie standardowej maszyny do pisania jest dla obcokrajowców niewątpliwie ogromnie niewygodne, bo znaki, których "na chłopski rozum" oczekujemy pod danym klawiszem, po prostu wcale się tam nie znajdują. Musielibyśmy dokupić odrębną klawiaturę ukraińską/rosyjską lub specjalne nakładki na naszą typową "polską" standardową klawiaturę angielską, a potem jeszcze mozolnie się uczyć całkowicie nowego układu.
Na szczęście istnieje tak zwany układ fonetyczny, który dla ludzi posługujących się alfabetem łacińskim jest ogromnym ułatwieniem, bo bazuje na koncepcie fonetycznym, czyli "chłopskorozumowym", zawierającym tylko minimalną ilość nietypowości, do których bardzo szybko można się przyzwyczaić.
Gotowy sterownik dla XP, Visty oraz "siódemki"pobierzemy z tej oto strony (zapasowy awaryjny mirror samego sterownika w postaci paczki "zararowanej" zassiemy sobie natomiast tutu).
Po rozpakowaniu archiwum skompresowanego wystarczy odpalić "setup", zatwierdzić administracyjnie naszą zgodę na ingerencję w system, by po chwili mieć już ukraińską klawiaturę fonetyczną dostępną w "winzgrozie" i od razu uaktywnioną na poziomie paska wyboru języka klawiatury (w prawym dolnym rogu ekranu, tuż obok zegara), skąd przy pomocy lewego klawisza myszki będziemy mogli go sobie wybierać. Alternatywne wygodne "bezmyszowe" przełączanie między układami PL/UK (i dowolnymi dalszymi, o ile mamy je na liście preferowanych układów klawiaturowych) osiągniemy poprzez równoczesne naciśnięcie klawiszy lewy SHIFT oraz lewy ALT.
Ukraiński układ fonetyczny przedstawia się następująco:
Osoby zainteresowane analogicznym fonetycznym układem rosyjskim (яверты) korzystają z tego rozwiązania, a sam układ będzie wyglądał (z grubsza) następująco:
Uff, jak to dobrze, że od roku 2006 posługuję się tylko i wyłącznie Linuksem, który dysponuje już od dawna alternatywnymi układami fonetycznymi i niczego tamże nie trzeba doinstalowywać.
Niniejszy blogowpis powstał przy okazji pomocy znajomemu, który potrzebował pisać po ukraińsku na Windows 7 Ultimate (64 bity). Zaprezentowane powyżej układy oraz sterowniki działają oczywiście również na wersjach 32-bitowych.
Nie pytajcie mnie natomiast, jak to wygląda w nowszych Windowsach typu 8 czy 10/11, bo nie mam do nich dostępu, a moi znajomi również ich nie posiadają.
Potrzebny Ci fizyczny papierowy lub wirtualny cyfrowy/telefonowo-ekranowy duplikat Twojej karty Moja Biedronka, bo nie masz już oryginału, bo Ci się zniszczył lub zgubił, a nie lubisz kasjerce gębą swojego numeru telefonu podawać?
No to robimy samemu tak oto:
Dowiedz się, jaki masz numer karty MB. Może sobie to zapisałeś w dniu, w którym ją rejestrowałeś/aktywowałeś i wtedy jest najmniejszy problem. Może się jednak także zdarzyć, że numeru karty MB nie pamiętasz i wtedy trzeba będzie się automatycznie internetowo/telefonicznie dowiedzieć, jaki on jest (robimy to pod tym adresem z wykorzystaniem funkcji "Nie pamiętam numeru karty").
No to teraz wchodzimy na stronę https://barcode.tec-it.com/en/EAN13 i na podstawie numeru karty generujemy sobie kod kreskowy zgodny ze składnią/sumą kontrolną w międzynarodowym przemysłowo-handlowym standardzie EAN13:
Pobrany kod kreskowy można wydrukować lub nawet zrobić fotkę/screenshota. Proponuję tak sobie toto przyciąć/poskalować, aby przypominało rozmiarem/proporcjami oryginalną kartę MB lub brelok MB. Nadmieniam przy okazji, że powyższy numer karty oraz kod kreskowy to jedynie przykład nie odnoszący się do "biedronkowej" rzeczywistości (ale spełniający podstawowe wymogi składni/sumy kontrolnej EAN-13, bez których generator nie zadziała).
No i teraz wystarczy machnąć kawałkiem papieru, tekturki lub ekranem telefonu przed czytnikiem kart/breloków MB. Działa nawet w przypadku nie-smartfonów (bo ja osobiście srajfona na przykład ciągle nie posiadam, a tylko starożytnego „ficzerfona“ pod tytułem Nokia 220).
Osoby bardziej zaawansowane mogą alternatywnie spróbować skorzystać z na przykład dodatkowego javowego/komputerowego rozwiązania offline (lub poprzez zapasowy mirror z plikiem *.jar). Rozwiązanie offline wymaga oczywiście odpowiedniego środowiska uruchomieniowego, np. JRE. Aha, gdyby programik jBarcode się buntował i po naciśnięciu klawisza OK nie chciał wygenerować kodu, to należy skasować ostatnią cyfrę i jeszcze raz nacisnąć OK ---> wtedy wszystko się uda, bo jBarcode pamięta ostatni wprowadzony numer kodowy i wygeneruje go poprawnie (łącznie z ostatnią cyfrą, którą przed momentem skasowaliśmy).
UWAGA!!! WYGENEROWANIE KODU KRESKOWEGO I POSŁUGIWANIE SIĘ NIM UPRAWNIA CIĘ JEDYNIE DO KORZYSTANIA Z AKTUALNYCH ZNIŻEK I PROMOCJI, ALE MOŻE WYKLUCZYĆ CIĘ Z UDZIAŁU W KONKURSACH ORGANIZOWANYCH PRZEZ BIEDRONKĘ, BO NIE WIADOMO, CZY NA PODSTAWIE KODU KRESKOWEGO CZY NAWET NUMERU TWOJEJ KARTY MOJA BIEDRONKA BĘDZIESZ MÓGŁ FAKTYCZNIE ODEBRAĆ WYGRANĄ NAGRODĘ. WARTO WIĘC ROZWAŻYĆ UNIEWAŻNIENIE STAREJ KARTY MB I WYROBIENIE NOWEJ POPRZEZ KONTAKT Z INFOLINIĄ (TEL. 22 205 3 400).
O tym małym wdzięcznym programiku można sobie poczytać np. na angielskiej lub niemieckiejWikipedii.
Po raz pierwszy program zadebiutował w Windowsie 1.0 (z bardzo ładnym zresztą kolorowym interfejsem, z którego w późniejszych wersjach zrezygnowano). Było toto na przykład składnikiem systemu operacyjnego Windows 3.11, ale Kartotekę dołączano między innymi także do płyt instalacyjnych Windowsa 98 SE oraz Windowsa ME (w tym pierwszym przypadku z bardzo kłopotliwym "ręcznym" wydobyciem pliku cardfile.exe z archiwów CAB poprzez wbudowane w "dziewięćdziesiątkę ósemkę" narzędzie pomocnicze sfc.exe, wywoływane z menu "Uruchom" poprzez ręczne wklepanie frazy sfc.exe oraz potwierdzenie "enterem").
Nie brakuje także licznych miejsc w sieci, skąd można Kartotekę pobrać, aby wrócić do wspomnień i być może nawet z niej nadal korzystać. Współcześni programiści zadbali również o możliwość wygodnego importu starych baz danych w formacie CRD, a nawet stworzyli działające konsolowo narzędzia/skrypty do "zasysania" naszych dawnych kartotek oraz kolejne forki/przeglądarki działające nawet na najnowszych 64-bitowych systemach operacyjnych (przed próbą importu proszę jednakże bezwzględnie wykonywać kopie zapasowe, aby nie stracić naszych dawnych oryginalnych danych).
Kartoteka ma ograniczone możliwości magazynowania rekordów: maksymalnie do 1260 kart, do 39 znaków w każdym indeksie (= górny pasek identyfikacyjny każdej z kart) oraz do 40 znaków w każdej z dostępnych 11 linii tworzących tzw. body karty, co przekłada się na 440 znaków w body każdej karty. Maksymalny rozmiar pliku CRD nie może przekroczyć 64 kB, co oznacza, że Kartoteka nadaje się idealnie do tworzenia baz teleadresowych o pojemności setek kart, wzgl. innych podobnych i niezbyt obszernych zastosowań (baza uczniów, ocen, katalog kolekcjonera, spis książek, płyt itd. itp.). Program wyposażono w możliwość osadzania grafik oraz funkcję wybierania numeru telefonu, o ile komputer był wyposażony w modem i mieliśmy na łbie headset, wobec czego znalazł niegdyś nawet zastosowanie w licznych call centrach, głównie w USA).
Kartotekę można uruchamiać na systemach Windows w wersjach 3.11, 95, 98, XP oraz Vista. Czy uda się to odpalić na nowszych typu Windows 7, 8, 10 czy 11, to nie wiem, bo nie mam jak sprawdzić, gdyż od roku 2006 na moich komputerach nie stosuję systemów Microsoftu, jednakże przypuszczam, że mogą być z tym problemy (zwłaszcza w wydaniach 64-bitowych). Osobiście kartotekę uruchamiam w (spolszczonym) Puppy Linuksie Precise 5.6.1 poprzez Wine 1.4, przy czym sugeruję, aby programik odpalać raczej z poziomu menadżera Winefile (w konsoli wpisujemy słowo winefile):
Obsługa programu jest dość intuicyjna i powinna objaśnić się sama po krótkim "pobawieniu się", np. w oparciu o stworzony przeze mnie do celów demonstracyjnych przykładowy plik WOJEW.CRD, dołączony do dostępnej poniżej paczuszki ZIP:
Powyższe archiwum zawiera przykładową kartotekę, przykładowy wydruk bazy danych w postaci pliku PDF (poprawiłem trochę marginesy poprzez opcje układu strony dostępne z poziomu menu Plik programu Kartoteka) oraz oczywiście pliki wykonywalne w wersji polskiej, angielskiej i niemieckiej.
Tego oto czegoś na pamięć uczyła się jeszcze w liceum moja Mama, Elżbieta Perlińska (wtedy jeszcze jako Elżbieta Nicoś), a było to w okolicach połowy lat sześćdziesiątych XX wieku (w II LO w Dzierżoniowie u prof. Marii Hołowińskiej).
Зимний вечер
автор: Александр Сергеевич Пушкин (1799—1837)
Буря мглою небо кроет, Вихри снежные крутя; То, как зверь, она завоет, То заплачет, как дитя, То по кровле обветшалой Вдруг соломой зашумит, То, как путник запоздалый, К нам в окошко застучит.
Наша ветхая лачужка И печальна и темна. Что же ты, моя старушка, Приумолкла у окна? Или бури завываньем Ты, мой друг, утомлена, Или дремлешь под жужжаньем Своего веретена?
Выпьем, добрая подружка Бедной юности моей, Выпьем с горя; где же кружка? Сердцу будет веселей. Спой мне песню, как синица Тихо за морем жила; Спой мне песню, как девица За водой поутру шла.
Буря мглою небо кроет, Вихри снежные крутя; То, как зверь, она завоет, То заплачет, как дитя. Выпьем, добрая подружка Бедной юности моей, Выпьем с горя; где же кружка? Сердцу будет веселей.
Organizował
toto uniwer w Gdańsku (studenci ostatniego roku ekonomiki produkcji;
towarzyszył im dziennikarz, który to dokładnie, wręcz "aż do bólu",
opisał – nawet się trochę dziwię, że im to cenzura tak lekko
przepuściła).
Wakacje 1978 lub 1979 (to by trzeba dokładnie
ustalić, bo z tekstu akurat jednoznacznie nie wynika). Normalny świat,
normalne auto i normalni ludzie. Pojazd użyczony przez fabrykę:
nowiutki, seryjny, pachnący i niemodyfikowany pod kątem ekspedycji
(producent dorzucił jedynie całe mnóstwo części zamiennych – z zapasową
skrzynią biegów włącznie, jednak te dodatki na szczęście okazały się
właściwie niepotrzebne). Nyska bardzo dała radę. Dotarli do
najgorętszego punktu Sahary. I wrócili do Polski. Bez klimy. Szacun.
Mamy w domu taką bardzo pilną potrzebę dodania zabezpieczeń w okolicach gazówki w kuchni, a moduł „andrutinowy” zawierający na maleńkiej płyteczce czujnik katalityczny MQ-4 z potencjometrem i komparatorem na LM393 i tak dostałem w prezencie od znajomka, więc se własny alarmik zrobiłem.
Taka płyteczka „doandrutinowa” normalnie w handlu kosztuje od 10 do 15 złotych (czyli 2 do 3 razy taniej od samego czujnika MQ-4, jeśli by go ktoś chciał zakupić odrębnie i samodzielnie dodać komparator scalony czy jakiś klasyczny przerzutnik Schmitta). Czujnik ma wbudowaną grzałkę 33-omową / 750 mW (przy 5V będzie to „żarło” sto kilkadziesiąt miliamperów). Zasilacz prosty liniowy na 7812 i 7805 dorobiłem. Karmienie z gotowego fabrycznego impulsowego „wtyczkowca” od „Creative” (15.3 V / 1.6A). Odwracanie stanów logicznych na potrzeby alarmowania zrobiłem na dwóch bramkach NAND (dokładnie na 74HCT00). Spięcie "zusammen do kupy" obu wejść bramki NAND przekształca ją w bramkę NOT, czyli w inwerter. Układ sterowania/przełączania na miniaturowym bezgłośnym hermetycznym kontaktronie z cewką „pięciusetkilkunastoomową” o apetycie na poziomie 8 ... 9 mA, który wylutowałem ze starego (rok 1998) modemu na szynę ISA (podobne współczesne modele kontaktronów na tym całym naszym „Allegrze” kosztują w granicach 4 ... 5 złotych za sztukę). Syrena na buzzerku 3-24V z tonem ciągłym (buzzer oczywiście z wbudowanym fabrycznie generatorem), tranzystorze BC238 z przełącznika dmuchawy od „Poloneza” i dawnej klasycznej jednobarwnej wolno migającej diodzie LED przy nieco zwiększonym (do 14 woltów) zasilaniu jest w stanie produkować sygnał dwutonowy/modulowany o intensywności wprost nieznośnej dla uszu (= można sobie nawet chwilowo/trwale porazić słuch). Gdyby syrena nie chciała ładnie modulować dwutonowo, to na minusie zasilania (między płytką ze stabilizatorami a płytką z czujnikiem właściwym) będzie trzeba założyć jakiś dławik o indukcyjności przynajmniej 10 mikrohenrów. W moim przypadku było to konieczne (na pierścieniowym rdzeniu ferrytowym o liczbie AL = 1500 nawinąłem trzy zwoje, ale oczywiście nieco większa liczba zwojów byłaby jeszcze lepsza). Jeśli nie masz dławika o wystarczającej odporności "amperażowej", to taki słabszy "watowo" dławik możesz również zamontować na linii 12V (także między płytką ze stabilizatorami a płytką z czujnikiem właściwym).
Czujnik wymaga wstępnego wygrzania przez czas nie krótszy niż 48 godzin, choć w „internetach” powiadają, że podobno już nawet kilkanaście minut wystarczy. Należy go również chronić przed nadmiernymi pozaznamionowymi i zbyt długotrwałymi stężeniami gazów palnych i innych działających agresywnie substancji chemicznych typu silikon czy chlorowodór. Trwałość gwarantowana przez producenta to przynajmniej 10 lat. Sensorek niniejszy powinien reagować na stężenie metanu/gazu ziemnego o wartości 300 ppm w ciągu maksymalnie około minuty. Potencjometrem ustalamy próg zadziałania dla linii DO (= Digital Output). Należy to zrobić z wyczuciem, aby czujnik nie reagował nadmiernie na silnie skoncentrowaną parę wodną w powietrzu, z którą w kuchni czy łazience przecież bardzo łatwo się zetknąć (lepiej więc obniżyć próg zadziałania/czułość i nie mieć fałszywych alarmów z powodu np. wygotowującego się przez naszą gapowatość czajnika).
Korzystałem głównie z zasobów szufladowych i wylutów czy elektrośmieci, więc koszt całego projektu w moim przypadku nie przekroczył 10 złotych (w sklepie stacjonarnym dokupiłem jedynie dwie płytki uniwersalne i migającą diodę LED). Podobna gotowa fabryczna kupna „czujka” zasilana wprost z sieci oraz w obudowie do zamontowania naściennego to koszt przynajmniej około 50 złotych (cena razem z przesyłką), jednak nie byłoby radochy z samodzielnego konstruowania, eksperymentowania, obudowywania oraz samoedukowania się.
Zasilacz wtyczkowy i stabilizatory zamierzam wpierdzielić do wnętrza okapu kuchennego „Ciarko” (i z niego pozyskać energię), a czujka właściwa znajdzie się na ścianie obok. Mam już także przygotowaną przelotową/śródkablową oprawkę na bezpiecznik topikowy 200 ... 300 mA.
UWAGA!!! UKŁAD NIECERTYFIKOWANY I CAŁKOWICIE HOBBYSTYCZNY!!! NIE POWINIEN BYĆ WYKORZYSTYWANY DO ZASTOSOWAŃ PROFESJONALNYCH I NEWRALGICZNYCH!!! ZASILACZ WTYCZKOWY HERMETYCZNY Z ZABEZPIECZENIAMI BEZWZGLĘDNIE KONIECZNY!!! DODANIE BEZPIECZNIKA ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE!!! WSZYSTKO ROBISZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!! POKAŻ TOTO ELEKTRYKOWI Z UPRAWNIENIAMI!!!
Kilka zdjątek:
Powyższe pięć zdjątek jako zapasowy mirror (w paczuszce *.rar)
A na koniec MATERIAŁ BEZWZGLĘDNIE OBOWIĄZKOWY, czyli podobny projekt z dokładnie podanymi miejscami montażu dla różnych gazów wybuchowych, wyspecyfikowaniem szybkości powstawania stężeń itd. itp. : https://disk.yandex.com/i/hj8kyJrat47U_Q
Gaz ziemny to metan, więc trochę lżejszy od powietrza, więc optymalną wysokością, na której powinien być zainstalowany czujnik, byłoby jakieś 30 cm od sufitu. Propan jest trochę cięższy od powietrza, więc można zainstalować kilkadziesiąt centymetrów od podłogi. Tlenek węgla ma ciężar właściwy zbliżony do powietrza, więc czujnik (np. MQ7) powinien być mniej więcej w połowie wysokości ściany.
Ustalenia punktu
progowego dokonujemy potencjometrem wbudowanym w moduł I W OBECNOŚCI
DOCELOWEGO ALARMOWEGO STĘŻENIA GAZU, NA KTÓRY CZUJKA MA REAGOWAĆ. Proszę
również unikać zabaw z butano-propanem (gazem do zapalniczek), gdyż na
butan sensor MQ-4 reaguje nieproporcjonalnie nadmiernie/przesadnie w
porównaniu z umiarkowaną odpowiedzią na metan/gaz ziemny.
A tak już wygląda w gotowej obudowie po jakimś tam sterowniku kotła:
Działa bez zarzutu, reaguje na nawet niewielkie stężenia gazu
ziemnego. Para wodna nie wzbudza fałszywego alarmu, opary ze smażonych
kotletów też nie. Dodałem także wyłącznik.
Kalibrację zrobiłem tak oto:
1. Na dwie minuty odkręciłem gaz (z jednego kurka).
2. Dałem czujnik na wysokość około 2 metrów (tuż nad kuchenką) i
potencjometrem ustawiłem tak, aby się odezwał (i tak już "na odezwaniu"
pozostał).
3. Odłączyłem zasilanie (= żeby hałas nie wkurzał), skręciłem
obudowę i zawiesiłem czujnik na ścianie obok wyciągu (wiem, wiem --->
jeszcze wyżej byłoby jeszcze lepiej, bo metan jest trochę lżejszy od
powietrza).
4. Poczekałem pół godziny, aż się kuchnia bardzo porządnie przewietrzy.
5. W międzyczasie dowaliłem na minusie zasilania (między płytką ze
stabilizatorami a płytką z czujnikiem właściwym) dławik 10 mikrohenrów
---> w moim przypadku było to konieczne, bo syrena nie zawsze
prawidłowo modulowała dwutonowo ---> zależy toto między innymi od
długości kabli i ich ułożenia ---> na pierścieniowym rdzeniu
ferrytowym o liczbie AL = 1500 nawinąłem trzy zwoje, ale oczywiście
nieco większa liczba zwojów byłaby jeszcze lepsza; jeśli nie mamy
dławika o wystarczającej odporności "amperażowej", to taki słabszy
"watowo" dławik możemy również zamontować na linii 12V (także między
płytką ze stabilizatorami a płytką z czujnikiem właściwym).