wtorek, 3 października 2023

Przystawka do budzika, która wykrywa elektryczny sygnał/impuls dzwonka oraz włącza przekaźnik np. na kilka lub kilkanaście sekund (Aleksander Chwostow)

Od zawsze szczególnie podobały mi się konstrukcje, które po wykryciu jakiegoś bodźca uruchamiają układ wykonawczy i utrzymują jego działanie czy powiadamianie przez żądany czas. 

Dziś jeden z najprostszych sposobów, o którym gimby w większości przypadków osobniczych raczej nie wiedzo, ichże nie znajo, nie rozumio i nie pojmujo, bo im szkoła o tym celowo nie powiedziała, bo nie chciała, bo taki jest plan. A ludzie tacy jak Aleksander Chwostow i jego najbliżsi mają własny proedukacyjny i względnie idealistyczny kontrplan.

Ogólna koncepcja takaż oto:

rysunek: Aleksander Chwostow z jutubnego kanału Юность Ру

A poniżej modyfikacja zwiększająca pewność działania układu:

rysunek: Aleksander Chwostow z jutubnego kanału Юность Ру

W powyższej modyfikacji opornik R2 spokojnie można pominąć (zastąpić przewodem), napięcie zmniejszyć z 6 V do 5 V, a pierwszy z lewej tranzystor dać z ciut większym wzmocnieniem (Aleksander Chwostow zapakował tamże МП16Б). Elektrolit dano o wartości 500 mikrofaradów. Taka modyfikacja okazała się wystarczająca (zamiast wcześniej zainstalowanego kondensatora 3300 mikrofaradów), ponieważ "chłopaki z leningradzkoj obłasti" wykorzystują tenże układ do zwierania styku "play" w odtwarzaczu MP3 funkcjonującym jako budzik muzyczny. Przekaźnik pozostał sześciowoltowy, ale można także wstawić pięciowoltowy.

Tranzystory germanowe PNP!!! Dioda germanówka, więc proponuję jakąś "szotką" zastąpić (np. BAT-85) lub wsadzić klasyczną impulsówkę 1N4148, kondensator elektrolityczny dać sto razy większy, czyli 3300 µF. Można też wpierdzielić mniejszego elektrolitka i podnieść wartość R1. Plus na dolnej szynie układu!!! Zasilanie 6 V (lub 5 V) i taki sam przekaźnik. 

Układ jest podłączony do budzika, w którym odlutowano fabryczny buzzer czy głośniczek i kabelki wyprowadzono na zewnątrz. Na kabelkach tychże pojawia się napięcie około 0.2 V.

Układ niezmiernie ciekawy i potrzebny. Filmik oryginalny z ukazaniem działania tutaj, natomiast zapasowy backupek w tym zasobie.

A dla preferujących 555 podobnie działający układzik (Rudolf Graf oraz William Sheets):

opracowanie: Rudolf Graf oraz William Sheets


(Marcin Perliński)


poniedziałek, 2 października 2023

Nauczka na przyszłość, czyli nie kupuj multimetru bez fizycznego mechanicznego przycisku uruchamiającego pomiar i "puszczającego" prąd

Pacjent pod tytułem EMOS MD-220, czyli całkiem przyzwoity sprzęt, który nabyłem ze względu na przystępną cenę (60 ... 70 PLN) oraz fakt, że mierzy wzmocnienie tranzystorów oraz natężenie prądu przemiennego (AC)

Dziś biedaczek został inwalidą, bo wysiadł całkowicie amperomierz AC/DC oraz pomiar hFE. Przy pomiarze prądu AC, wykonywanym (raczej) zgodnie z instrukcją oraz prawidłami metrologii, przyrząd nie wytrzymał milisekundowej szpilki prądowej udarowej, towarzyszącej momentowi włączenia markowej "motorolnej" przetwornicowej szybkiej trzyamperowej ładowarki od srajfona. Pomiar był wykonywany od strony 230 V. Spodziewany znamionowy "amperaż" na poziomie zdecydowanie poniżej 200 mA (przy 240 V). Nie zadziałał fabryczny bezpiecznik topikowy (najwyraźniej niewystarczająco szybkiego typu), bo szpila była tak okrutna, że rezystor R37 po prostu odparował wydając charakterystyczne akustyczne "puk".

R37 odparował i go już nie ma, przy okazji "usyfił" R36, choć chyba nie zdążył go "uwalić", bo nadal jakieś megaomy wykazuje

Gdyby multimetr był wyposażony w fizyczny włącznik uruchamiający pomiar, to do wyżej opisanej sytuacji raczej by nie doszło, bo szpila zdążyłaby się odpowiednio wcześniej "rozejść po kościach", czyli głównie po dziesięcioamperowym (chwilowym, kilkusekundowym) boczniku pomiarowym. Część multimetrów oferowanych na rynku taki fizyczny przycisk posiada, więc jest nauczka i dla mnie i dla producenta tegoż niezłego skądinąd multimetru. Być może importer to przeczyta i przekaże moją uwagę do "skośnych oczu", gdzie to wytwarzają, bo sprzęcior jest przyzwoity i wymaga jedynie małej korekty konstrukcyjnej.

I tym oto sposobem muszę się zaopatrzyć w nowy przyrząd innego producenta, który stosowny włącznik mechaniczny posiada. 

przykład multimetru, który jest wyposażony w fizyczny mechaniczny przycisk uruchamiający pomiar, zasilanie z kilkukrotnie bardziej wydajnych i tańszych baterii AAA oraz funkcja pomiaru pojemności plus trochę niższa cena detaliczna także zdają się być dodatkowym argumentem

No i wróciłem do mojej dawnej domorosłej metody pomiarowej dla natężeń AC, która jest względnie idiotoodporna. Zmierzyłem przed chwilą poprzez przekładnik "trafkowy" i tam zagrożenie "szpilkowe" okazało się niekłopotliwe.

AKTUALIZACJA: Udało się częściowo naprawić multimetr wstawiając za R37 mostek z cyny. Pomiar funkcji hFE wrócił jako tako do normy (wynik zaniżony o jakieś 10 ... 13 %, czyli można uznać, że akceptowalnie). W pełni naprawił się amperomierz AC/DC w zakresie do 10 amperów. Odczyty są super prawidłowe i zgodne z tym, co pokazują moje inne multimetry. Miliamperomierz AC/DC (ten z zakresami 2 mA, 20 mA oraz 200 mA) też ożył, ale wskazuje kompletnie nieliniowe bzdury, więc gniazdo z napisem "mA" zaraz zakleję jakąś zaślepką. Wniosek z tego taki, że raczej nie muszę "na cito" nabywać nowego przyrządu.


(Marcin Perliński)

Kaczuszka rządzi

kaczuszka "pekińska", fotka: rynekrolny.pl

Na poprawę humoru:


Miłego wszystkiego!


(Marcin Perliński)

niedziela, 1 października 2023

Głośno grający sprawdzony prosty niskonapięciowy energooszczędny tranzystorowy wzmacniacz audio (1984)

To jest z książki starej radzieckiej takiej oto:


Schemat podstawowy będzie takiż:

Przy obciążeniu głośnikiem 10 Ω i napięciu zasilania 4.5 V wypluwa 70 ... 80 mW, a przy napięciu zasilania 9 V mamy moc 120 ... 150 mW.

W praktyce tak to zagra (kanał jutubny Юность Ру):

Zapasowy mirror z filmikiem tutu.

I proszę się nie zrażać faktem, że to na tranzystorach germanowych, bo zastępowanie współczesnym krzemem jak najbardziej jest możliwe. W razie potrzeby zmienić napięcie zasilania i pobawić się wartością rezystora R8 w taki sposób, aby w miejscu spotkania się emiterów tranzystorów V7 i V8 uzyskać napięcie zbliżone do połowy napięcia zasilania. Dioda Д18 to impulsówka germanowa, więc wystarczy wpierniczyć np. BAT 85 lub pokombinować z pospolitą 1N4148.

Jest to bardzo ciekawa topologia beztransformatorowa, dająca relatywnie głośne audio przy bardzo niskim napięciu zasilania (4.5V) i umiarkowanym prądzie spoczynkowym, więc jeśli się komuś nudzi, to zawsze warto poeksperymentować. Układ jest tak pomyślany, że "sam" sobie powiela/podwaja napięcie, dzięki czemu gra zdecydowanie głośniej niżby rozum na to wskazywał. No, mieli w ZSRR kiedyś sakrucko sprytnych inżynierów.

Rezystory ćwierćwatowe, elektrolity na minimum kilkanaście wolt zapakować. Nie wspomniano o impedancji głośnika, ale to można akurat dobrać metodą prób i błędów zaczynając od czterdziestoomowca i schodząc w dół.

Proszę pamiętać, że głośniki, nawet takie o identycznej impedancji i mocy wyjściowej, lecz od innych producentów, wypluwają z siebie różne ciśnienia akustyczne i "grają" z zauważalnie różną głośnością. Najlepiej wypadają wszelkie dawne głośniki radzieckie oraz oryginalne japońskie (np. montowane w telefonach kablowych z funkcją głośnego mówienia i "sekretarkowania" z mikrokasetą, tzn. np. modele "KX..." od firmy "Panasonic").

materiał uzupełniający

W powyższym materiale uzupełniającym znajdziesz również czterotranzystorową wersję wzmacniacza, zasilaną wyższym napięciem, która dostarcza wielokrotnie wyższej mocy, czyli produkuje naprawdę gromki potężny ryk audio.


(Marcin Perliński)


Kwarcowy generator wzorcowy (tromil.pl)

źródło: tromil.pl

Zrobiłem se kilka lat temu, działa z kwarcami 3.5.., 4, 4.43 i 8 MHz bez problemu (z wszystkimi) oraz z niektórymi egzemplarzami 1 MHz, 2 MHz, 3 MHz, 8.86 MHz, 10 MHz oraz 11.15 MHz. Generalnie bardziej mu "smakują" markowe kwarce wysokie niż obecnie popularniejsze niskie. Kwarc 4 MHz wysoki markowy (np. Philipsa) pójdzie zawsze, ale w przypadku 10 kwarców 4 MHz współczesnych niskich około połowa z nich może już nie być tak łatwo oscylująca w tym układzie.

Pomyślnie wykorzystałem do pomiaru bardzo małych indukcyjności podłączając do kwarcu 4 MHz (od strony masy) cewkę 200 nH wynik wzrósł przykładowo z 3.99994 do 3.99996 (z kwarcem 8 MHz powinno być to jeszcze wyraźniejsze i z większą rozdzielczością; potrzebna f-miarka przynajmniej sześciocyfrowa).

JFETA-a dałem 2SK104.

No i cieszę się, że zrobiłem, bo można z tegoż czegoś korzystać jako z kalibratora, bo przecież generuje także harmoniczne, czyli pakując do tego np. kwarc 7.16 MHz na czwartej harmonice mamy 28.64 MHz, czyli można stroić odbiorniki dla krótkofalarskigo pasma 10-metrowego.

Eksperymentalnie w miejsce kwarcu wpierdyknąłem indukcyjność i nawet "zaśmignęło", czyli jako generator LC też może działać. Ot, taka ponadplanowa bonusowa ciekawostka.

Elektrolit oczywiście 100 mikrofaradów (µF).

Zasilacz stabilizowany zrychtowałem na 78L05 (od razu zamontowałem na tym samym deklu od konserwy, bo właśnie na czymś tak nietypowym budowałem generator). Dla spokojności dopierdyknąłem także diodę prostowniczą 1N4007, aby zabezpieczyć układ przed odwrotnym podłączeniem biegunów zasilania, choć zdaję się nie było to bezwzględnie konieczne.


(Marcin Perliński)

Prosty generator LC do 150 MHz (Henryk Wydmuch, SP3JCG)

opracowanie: Henryk Wydmuch (SP3JCG) 

Zbudowałem toto. Proste i łatwo dostępne elementy (wszystko złomowe z wylutu). Działa właściwie z każdą cewką (nawet z małodobrociowym gotowym kupnym dławikiem fabrycznym).

Generowałem na tym przebiegi od kilku (tzn. od około 8) do około 45 megaherców (do 45 MHz, bo do tylu mierzy moja f-miarka z dzielnikiem przez 10), ale wspomniane przez autora 150 MHz także powinno bez problemu dać się wyciągnąć. Stabilność zaledwie robocza warsztatowa (jednakże po wygrzaniu przez około 20 ... 30 minut da się już na tym nawet robić jakieś tam podstawowe łączności AM, a po dalszych poprawkach/dopieszczeniach układu być może i nawet SSB). Poziom sygnału zależny od napięcia zasilania i częstotliwości, ale przynajmniej 1V peak-peak zawsze powinno być. Pojemność własna/rezonansowa (łącznie z montażowymi) około 30 do 60 pF (można przyjąć wstępnie w okolicach 45 pF; zależy to od wielu czynników, w tym także od pojemności międzyzwojowych/gabarytów danej cewki). 

Da się z tego korzystać jako z bardzo wdzięcznego miernika indukcyjności/pojemności (obliczamy se matematycznie na podstawie wskazań f-miarki). Potencjometr se ustawiłem mniej więcej w połowie.

Doczytaj jeszcze KONIECZNIE ten oto materiał uzupełniający:

https://disk.yandex.com/i/20maOwEYHq5Vgg

opracowanie: Henryk Wydmuch (SP3JCG)

Przy pomocy tego generatorka bez problemu uzyskałem potrzebny mi sygnał 27.180 MHz (pasmo CB, kanał 19), dzięki któremu mogłem stroić swoje proste odbiorniki na ten zakres.

Zakładając, że generator ma wejściową pojemność rezonansową na poziomie 45 pF, co wynika z wypadkowej pojemności kondensatorów (głównie 24 pF i 33 pF), pojemności międzyzwojowych indukcyjności oraz pojemności montażowych, które zależą od sposobu, w jaki zlutowaliśmy niniejsze urządzonko, dobór cewki dla pasma CB (11 metrów) będzie mniej więcej takiż oto:

Wypada więc zaopatrzyć cewkę w ferrytowy rdzeniuszek-pokręcuszek, aby dokładnie dostroić się do żądanej częstotliwości.

Stabilność generatora można radykalnie poprawić stosując kondensatory NP0, COG czy MLCC oraz zasilanie stabilizowane wysokoprecyzyjnie (np. zasilacz bazujący na ulepszonym TL431AIZ, który trzyma parametry w zakresie termicznym -40 ... 80 °C). Tak ulepszony generator osiąga rozsądną stabilność po kilku minutach od momentu włączenia zasilania, bo mniej więcej tyle czasu potrzeba, aby "wyklarowała się" termika złącz półprzewodnikowych w tranzystorach. Po "wygrzaniu" generator pracuje zadowalająco stabilnie w temperaturze pokojowej. Do poważniejszych zastosowań warto pomyśleć o stabilności mechanicznej oraz ekranowaniu cewki i generatora.

Polecam! 


(Marcin Perliński)


Termostat chłodzący na dwutranzystorowym przerzutniku Schmitta z termistorem NTC 470 Ω, zakres 20 ... 70 °C (DDR, 1985)

Było to w sponsorowanym przez NVA periodyku "Elektronisches Jahrbuch 1985", a układ opisał redaktor naczelny tegoż czegoś, czyli Karl-Heinz Schubert. Typy tranzystorów oraz diodka w pełni uniwersalne (krzemowe), czyli niekrytyczne.

opracowanie: Karl-Heinz Schubert 

Kilka dni temu był blogowpisek o przerzutniku Schmitta, więc pomyślałem sobie, że przyda się schemat gotowego termostatu.


(Marcin Perliński)