niedziela, 20 kwietnia 2025

RU-RU encyklopedycznie, np. w ekosystemie StarDict'a (65k, dane około 2k10)

RU-RU, ogólny mały podręczny zasobnik encyklopedyczny ze stanem danych z okolic roku 2k10, łącznie ponad 65 000 haseł, czyli na początek spox (proszę traktować to jako okrojoną podstawową mini-encyklopedyjkę do zastosowań edukacyjnych ogólnych, żeby zyskać elementarną orientację w świecie). 

Aby przetestować, wpisz np. hasło ,,Вроцлав" lub podobne nadrzędne (oczywiście bez cudzysłowu).

"Papu" zgodne z formatem StarDicta pobierany np. tutu.

Studenci rusycystyki czy nieliczni abiturienci, którzy odważą się chcieć zdawać ten język na poziomie rozszerzonym, zdecydowanie powinni się zainteresować takim zasobem działającym także w trybie offline.


(Marcin Perliński)


sobota, 19 kwietnia 2025

Średnice otworów pod gwint oraz otworów przelotowych (1981)

W nawiązaniu do tego czegoś.

opracowanie: Wiktor Chojnacki (SP5QU)

Jest to niewątpliwie precyzyjniejsze zestawienie, ponieważ uwzględnia różne materiały, typowe zresztą w ramach wykonywania prac mechanicznych w radiotechnice.

Przerysuj se do kajetu!

Bardzo zachęcam!


(Marcin Perliński)


sobota, 12 kwietnia 2025

BG (1632) – przejrzyj lub pobierz najstarsze wydanie (Public Domain)


Jest to edycja protestancka z roku 1632, która doczekała się licznych wznowień i "uwspółcześnień", przy czym dla osób naprawdę trzeźwo myślących może istnieć tylko ta jedna jedyna pierwsza najprawdziwsza i najstarsza, czyli rzeczywisty najpierwotniejszy pierwodruk polski:

zobacz/pobierz

Jeśli czytać, to faktyczny oryginał, a nie podróbę.

Treść dostępna na zasadzie licencji publicznej na serwerach Internet Archive.


(Marcin Perliński)


zapasior 


Oryginalna "wczesna" Biblia Lutra z roku 1535 — można przeglądać online lub pobrać całość o masie prawie 800 "megabatów" (Public Domain)

To naprawdę jak podróż w czasie do epoki mimo wszystko znacznie spokojniejszej i "normalniejszej" pod wieloma istotnymi względami (wolniejsze tempo życia, przewaga autentycznych realnych bodźców pochodzenia naturalnego, nieskomplikowana moralność ludzka, względnie umiarkowany poziom wyprania mózgów przez manipulatorów socjotechnicznych itd.).

Link do całości tutuż.

Polecam wszystkim znającym język niemiecki w niezbyt trudnej do opanowania odmianie FNHD oraz dysponującym odrobiną wolnego czasu, aby sobie do tegoż czegoś regularnie, np. przed pójściem spać, relaksacyjnie zaglądać, dzięki czemu będzie można utrwalić również biegłość posługiwania się frakturą.

Zwracam uwagę na fakt, że wydanie to zawiera cały szereg ilustracji (i nie chodzi tu tylko o charakterystyczne dla ówczesnego piśmiennictwa inicjały).

Jest to druga edycja jednotomowa z roku 1535, która ukazała się dosłownie kilka miesięcy po premierze wersji "najpierwsiejszej" w roku 1534.

Treść dostępna na zasadzie licencji publicznej na serwerach Internet Archive.


(Marcin Perliński)


zapasior

wersja współczesna (1912)


Frühneuhochdeutsch to dla germanistów coś, co względnie prosto, szybko i przyjemnie można "ogarnąć" ... nawet w przeciągu tygodnia

Na początek ramy czasowe dla FNHD.

I teraz już wiadomo, że w dużym uproszczeniu oraz w grubo szacowanym przybliżeniu między późnym Lutrem i przed wczesnym Goethem.

Reprezentatywny przykład o bardzo niewielkim stopniu zawiłości (Lipsk, około roku 1506 – akurat proste, bo to bezpośrednie oryginalne wpływy kancelistów saksońskich, czyli faktycznych protoplastów współczesnej niemczyzny):

 

Szybciutko można oswoić się z dawnym "jęzorem" czytając ostatni rozdział kroniki Hassego lub/oraz posługując się tymi zasobami. Być może niektórzy będą potrzebować również tej oto wiedzy.

Nie spodziewałem się, że w przeciągu tygodnia będę w stanie przynajmniej biernie opanować ówczesny (kancelaryjny) usus językowy.

Tematyka o tyle ciekawa, że nie tylko umożliwia "popełnienie" np. pracy magisterskiej czy doktorskiej, ale i wprowadza historyków na zupełnie nowe obszary, bo będzie można "dłubać" w archiwaliach, a to mniej więcej takie odczucie jak podróż wehikułem czasu, czyli "petardowo".


(Marcin Perliński)


środa, 9 kwietnia 2025

Małomiękkie "CoreFonts" w wersji "extended arabic", czyli coś dla linuksiarzy oraz bardziej kumatych użytkowników Androida




Oto sznurek do zasobów kalifornijskich. Można tamże uzyskać dostęp także do właściwego formatu dystrybucyjnego, czyli pliku o nazwie msfonts.deb.

M$ CoreFonts w wersji podstawowej, poszerzonej jednakże o bardzo liczne dalsze kroje dedykowane dla krajów używających pisma arabskiego. Polecam zwłaszcza użytkownikom Linuksa, jak i Androida (= można rozpakować darmową apką ZArchiver i dodać sobie "na piechotę" do całkowicie darmowego AndrOpen Office lub innego androidowego pakietu biurowego, który to potrafi "łykać"). Po rozpakowaniu (kilkupoziomowym) można ujrzeć pliki w formacie *.ttf, a kto ma Debiana, Ubuntu czy innego pokrewnego Linuksa, to uzyskuje od razu gotową paczkę instalacyjną.

Korzystajcie, bo to niekłopotliwy gotowiec, rozpowszechniany na nieuciążliwej antykapitalistycznej licencji proedukacyjnej Internet Archive.

Fonty (= pliki TTF) na Androidzie można przeglądać np. tym narzędziem.



(Marcin Perliński)



Samouczek szachowy Maćka Sroczyńskiego (Open Source)


Każda inicjatywa, która rozgniata kapitalistyczną gadzinę, jest zawsze warta odnotowania i tym większa była moja radość, gdy w zasobach kalifornijskich natrafiłem na kolejny cenny materiał proedukacyjny.

Korzystajcie do woli! Polecam!


(Marcin Perliński)


zapasior