niedziela, 5 listopada 2023

Pięcioledowy wskaźnik wysterowania na scalaku lub "na piechotę" z odrębnych tranzystorów poskładać se bystreńko

UL1111 (lub CA3045 wzgl. CA3046) to żadna tajemna filozofia, bo zawiera w swoich bebechach pięć niskowzmocnieniowych tranzystorów bipolarnych bardzo małej mocy (prąd kolektora do 50 mA) na wspólnym podłożu krzemowym, czyli do tak niewymagających zastosowań jak "linijkowanie" ledami (oznaczającymi wskazanie poziomu wysterowania) można se toto poskładać "na piechotę" z popularnych tranzystorów NPN uniwersalnego typu (BC547B, BC238B, 9014 itp.) lub jeszcze lepiej z jakichś o niższym wzmocnieniu (BC547A lub kombinować z  wysokoczęstotliwościowcami typu BF215, BF195, 9018, o ile komuś takie akurat zalegają w rupieciach).

źródło: elektrodowicz terminator988
źródło: Unitra TELPOD

... lub po prostu od razu sięgamy po bardzo podobne i znacznie "pancerniejsze", czyli "trudniejsze do uwalenia" telpodowskie rozwiązanie robione na ośmiu standardowych tranzystorach klasy zbliżonej do BC547B.


(Marcin Perliński)

Włącznik czasowy na tranzystorze MOSFET z kanałem N

krótkotrwałe jednorazowe naciśnięcie przycisku PUSH włącza przekaźnik na ustalony czas

Podobny układ "ustawiony na sztywno" oraz "niezniszczalny" i nie degradujący swojej trwałości (bo bez potencjalnie awaryjnego "elektrolita" oraz zużywającego się przekaźnika) wykorzystałem już w ramach tegoż oto projekciku.

A dziś modyfikacja z płynnym nastawem czasu (np. do kilku minut). Elementy RC można oczywiście dobrać. Dwa potencjometry (nastaw czasu zgrubny i precyzyjny) nieobowiązkowe, bo przecież także można dać pojedynczy lub posiłkować się rezystorem stałym.

Taki włącznik czasowy ma same zalety, bo "odpala się" go przyciskiem monostabilnym (dzwonkowym), a w stanie czuwania pobiera pojedyncze mikroampery, czyli niemal nic a nic, czyli sprawa idealna przy zasilaniu bateryjnym. Przekaźnik także nie jest obligatoryjny, bo IRF614 wytrzymuje do 2 amperów, więc niejedną rzecz będzie można zasilać wprost z jego drenu.


(Marcin Perliński)

piątek, 3 listopada 2023

Jakiej firmy i jakiej mocy lutownicę transformatorową wybrać?

przyzwoita czeska transformatorówka firmy Nuba o nazwie "ETP", model o mocy 125 watów, lepsza wersja z półpętelkowym "podwijkowym" mocowaniem grota na śrubkach, wariant w bardziej obłej błyszczącej obudowie, oferowany aktualnie głównie w czeskich sklepach (istnieje również poprzednia klasyczniejsza "matowa" edycja "pudełkowato-kanciasta", znacznie lepiej leżąca w dłoni, importowana na zasadzie wyłączności przez firmę "Gotronik" z Wrocławia, ul. Bystrzycka)

Piszę na podstawie baaardzo wieloletnich doświadczeń:

  • broń Cię, Panie Boże, sięgać po marketowe transformatorówki chińskiej lub pseudoniemieckiej konstrukcji z grotami pionowymi, chromonikielinowymi, bo to posłuży nam krótko i będzie nas "wnerwiać"
  • moc powinna być w zakresie 75 ... 125 wat (optimum to 85 ... 100 watów), a jedynie profesjonaliści, np. lutujący grube kable na mrozie, sięgają po urządzenia większej mocy; mniejsza moc to mniejsze ryzyko przegrzania (= "ukaszowienia", przeziarninowania) cyny oraz "zajechania" transformatora czy nadtopienia obudowy, a większa moc to większy komfort działania przy lutowaniu np. kabli samochodowych czy elektroenergetycznych itp.
  • dobre są lutownice prostej konstrukcji, tzn. bez psujących się przełączników dwustopniowych czy jeszcze bardziej awaryjnych potencjometrów
  • grot poziomy tylko na bazie drutu miedzianego i z mocowaniem na śrubkach bocznych
  • wysięgnik, czyli to, do czego mocujemy grot, najlepiej także miedziany; im dłuższy wysięgnik, tym trwalsza lutownica, ponieważ źródło sakruckiego gorąca jest bardziej oddalone od trafa
  • długi kabel, tzn. najlepiej przynajmniej 1.5 metra
  • masa zbliżona do 1 kg
  • trafo na prawdziwej miedzi
  • uwaga na reklamy typu "polskiej produkcji", bo może to być ściema (np. widziałem już "polskie markowe kultowe sprawdzone legendarne" lutownice z wysyłką 11 ... 14 dni ... z Chin)
  • cena nie mniejsza niż sto kilkadziesiąt złotych
  • bardzo uważnie czytaj recenzje kupujących na "Allegro" i oglądaj tutoriale na YT (wszystko to niestety także może być "ustawką", ale lepsze to niż nic)
100-watówka od "Lutpolu", obudowa płaska, chyba najlepszy stosunek rozsądnej jakości do niezbyt wygórowanej ceny

100-watówka "ZDZ", nowszy jednobarwny monolityczny typ obudowy, aktualnie jest to najporządniejsza lutownica transformatorowa oferowana w Polsce

Powyższe kryteria zdają się głównie spełniać takie sprawdzone produkty jak droższe i bezkonkurencyjne ZDZ czy nieco tańsze oraz niezłe Lutpol (dawniej "Lutola", modele w prostokątno-płaskiej obudowie) oraz bardzo udane czeskie transformatorówki "ETP" (tylko mocniejsze watowo modele z mocowaniem grota na śrubkach).

Pamiętajmy ponadto o fakcie, że transformatorówką pracuje się impulsowo (grzanie oraz odpowiednia przerwa w celu wystudzenia się "bebechów), bo nawet niezniszczalne dawne pancerne PRL-owskie lutownice przy bestialskim traktowaniu można było czasem przegrzać, a współczesne niestety już niezmiernie rzadko im dorównują wytrzymałościowo.

Kto ma więcej kasy, niech weźmie dwie sztuki, np. jedną 75-watową, a drugą 125-watową, najlepiej od dwóch różnych i faktycznie renomowanych producentów. Do lutowania drobniejszych elementów elektronicznych sięgniemy po słabszą i będziemy działać z wyczuciem na zasadzie "regulator PWM w naszym własnym palcu", a w ramach większych spraw "zaszalejemy" silniejszą.

Miedziany drut na groty pozyskujemy z przewodów podtynkowych i tym podobnych źródeł (obieramy z koszulki i już mamy). Osobiście korzystam z drutu o średnicy około 1.4 ... 1.5 mm (przekrój 1.5 mm² ), ale do lutownic znacznie większej mocy spokojnie można sięgać po drutek nieco grubszy (średnica nawet i do 1.82 mm, co odpowiada polu powierzchni przekroju nawet do 2.5 mm² ). Długość potrzebnego drutu może dochodzić nawet do 11 ... 12 centymetrów (zwłaszcza, jeśli wykonujemy groty z pętelką/podwijką lub półpętelką/półpodwijką, co czyni się np. w przypadku czeskich "trafopajek"). Kto montuje groty bez pętelki czy półpętelki w fabrycznych żłobkach/rowkach, ten sięga po drut o długości 7 ... 9 cm (i jest to długość zalecana przez naszych rodzimych producentów).

Firma "Lutpol" w swoich instrukcjach dołączanych do lutownic wspomina o obcieraniu gorącego grota kawałkiem filcu w celu przedłużenia jego żywotności. Osobiście korzystam z papierowej chusteczki lub bawełnianej czy lnianej szmatki i muszę przyznać, że ten patent faktycznie działa (moją główną podręczną-dyżurną lutownicą jest wygodna i leciutka "lutpolowa" 65-watówka). Dodatkowo posługuję się ZDZ-etem (75 W) z roku 1982, a do lutowania masywniejszych elementów oraz szybkiego pewnego wylutowywania czeskim wynalazkiem o mocy 125 watów.

Muszę przyznać, że transformatorówką lutuję nawet niektóre elementy SMD, jednak wymaga to cierpliwości oraz samozaparcia, więc do najmniejszych pierdółek zanabyłem takie oto dedykowane maleństwo.

Bardzo sobie ponadto chwalę współpracę lutownicy transformatorowej z triakowym regulatorem mocy wydłubanym ze starego popsutego odkurzacza, ponieważ bardzo komfortowo mogę zredukować moc nawet i do około jednej trzeciej z pełnej mocy, tzn. np. z 125 do mniej więcej 42 watów (co przydaje się do większości codziennych prac "radiowariackich", gdzie nie życzymy sobie przegrzania cyny czy odparzenia padów płytek drukowanych).

Przypominam o konieczności dbałości o dobry kontakt elektryczny w miejscu mocowania, czyli przylegania grotu!!! Drut oraz powierzchnia wysięgnika muszą być czyściutkie, a śrubki dociągnięte dobrze, ale też nie nadmiernie, aby nie zerwać gwintów!!!



(Marcin Perliński)

Sprawdzony klasyczny tranzystorowo-zenerkowy zasilacz stabilizowany odporny na zwarcie i z pełną regulacją napięcia i natężenia

Na niniejszym zablogowaniu był już przedstawiony podobny zasilacz bez płynnej regulacji natężenia. Dziś sprawdzony układ o szerszych możliwościach oraz wielokrotnie większej mocy.

Wszystko zależy od trafa, zenerki, ostatniego tranzystora oraz rezystora mocy. Układ charakteryzuje się ogromną skalowalnością. Zamienniki tranzystorów łatwo dobrać przy pomocy "gugla" (dejtaszit wykonawczego tutu). Z trafem 14 VAC oraz zenerką 18 V powinien dać się osiągnąć zakres regulacji do około 16 ... 17 V, a z rezystorem mocy 0.1 Ω prąd (= natężenie) będzie regulowalny do niemal 3 amperów.

Układ będzie bardziej niskobrumowy i "radiokomunikacyjny", jeśli do każdej diody prostowniczej w mostku dodamy równolegle kondziorek o pojemności kilkudziesięciu nanofaradów.

Pierwszy "elektrolit" wygładzający tętnienia warto dać nawet sześciokrotnie większy pojemnościowo, bo to także dodatkowo znacznie obniży brum. A powiadam o tym na podstawie własnej praktyki, gdyż korzystam z niemal identycznej konstrukcji, która jest idealnie cicha, czyli doskonale bezbrumowa, czyli beztętnieniowa, czyli mocno "proradiowa i proaudiowa".

Rezystor 2k minimum ćwierćwatowy, zenerka najlepiej półwatowa, rezystor mocy minimum półwatowy, o ile będzie miał wartość pojedynczych omów. Elektrolity na 50 V, bezpiecznik dobrać indywidualnie. Radiator obowiązkowy.

Uwaga!!! Przed trafem, czyli od strony pierwotnej, występują napięcia niebezpieczne dla życia!!! Skonsulltuj się z elektrykiem z uprawnieniami!!! Układ nie nadaje się dla dzieci i młodzieży, jeśli nie udostępnimy im trafa o bezpiecznej zamkniętej i idiotoodpornej antyporażeniowej, zaizolowanej, hermetycznej i "zabezpiecznikowanej" konstrukcji!!! Zwarcie na wyjściu w niesprzyjających i pechowych okolicznościach może skutkować pożarem!!!


(Marcin Perliński)

czwartek, 2 listopada 2023

Takiej mocy powinna być klasyczna grzałkowa lutownica oporowa w zależności od typu wykonywanych prac

radziecka lutownica 27 V (60 W)

10 ... 20 wat --> lutowanie scalaków, drobnicy, taśm LED, elementów SMD

30 ... 40 wat --> większość prac radiotechnicznych, hobbystycznych, majsterkowiczowskich, konstruktorskich, naprawczych, montażowych, serwisowych, obsadzanie płytek drukowanych (PCB) elementami przewlekanymi (THT)

60 wat --> uniwersalny typ lutownicy

80 ... 100 wat --> lutowanie większych elementów, łączenie kabli energetycznych, instalacji elektrycznych, samochodowych, rolniczych, masywniejszych gniazd, styków, wtyków, wąsów, opraw oświetleniowych, cynowanie (zarabianie, pobielanie) końcówek kabli itp.

700 wat i więcej --> prace dekarskie, rynny, opierzenia, wiadra, miski, dzbany

Uwaga!!! Zdecydowanie odradzam kupowanie starych używanych wyeksploatowanych lutownic oraz "nowych" leżaków magazynowych sprzed np. 50 lat, w których połączenia konstantan-miedź, czyli te, gdzie sznur sieciowy łączy się z grzałką, są już zwietrzałe, wysokooporowe, niepewne, a opatulinowy sznur azbestowy otaczający grzałkę ewidentnie  rozsypuje się w proch. Lutownice grzałkowe (sieciowe) należy kupować nowe i korzystać z nich przez triakowy lub diodowy reduktor mocy (zmniejszenie do 50 ... 80 % wartości znamionowej).


(Marcin Perliński)

środa, 1 listopada 2023

Rozdzielacz antenowego sygnału telewizyjnego na dwa lub trzy odbiorniki (same rezystory plus trochę folii aluminiowej)

tytuł dziełka: "100 и одна конструкция антенн: телевизионных, радиовещательных и Си-Би-радиосвязи"

Trzy lub cztery oporniki (najlepiej metalizowane, 0.125 W wystarczy) oraz zaekranować.

opracowanie: Nikitin, Sokołow, Szczerbakow (1996)

Przetestowałem praktycznie u siebie na chacie. Działa aż miło, więc z czystym sumieniem polecam.


(Marcin Perliński)

Wzór na opornik ograniczający prąd płynący do diody IR (LED) wbudowanej w optotriaka

W nawiązaniu do tego oto blogowpisku małe uzupełnienie wiedzy. To zwykłe prawo Ohma, ale lepiej podać wszystko "na tacy i jak krowie na rowie":


Moc rezystora liczymy na bazie tegoż otoż czegoś. Zazwyczaj ćwierćwatowy "styknie".

Opornik włączamy oczywiście szeregowo, najlepiej na kabelku biegnącym do anody diody IR (LED) wbudowanej w "bebechy" optotriaka.

A ja osobiście zawsze i tak przy Uz = 12V "pakuję" 1 kilooma i nie męczę się obliczeniami ... 


(Marcin Perliński)